niedziela, 4 października 2026

KSIĘGA PAMIĘCI - Israel Gurtman / Kirjat Bialystok

Meir Morris Chinski (Mosze Chencinski)

Jednym z pierwszych i najważniejszych działaczy społecznych i politycznych w Jędrzejowie był po pierwszej wojnie światowej Mosze Chenciński. Do momentu gdy opuścił miasto i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, napisał piękny rozdział w temacie odrodzenia działalności społecznej i politycznej w Jędrzejowie.
Chciałbym jednak przywołać kilka szczegółów z jego biografii.
Tak jak dla większości żydowskich dzieci w tamtym czasie, również dla niego „uniwersytetem” były cheder i bejs ha midrasz. Wnuk jędrzejowskiego szojcheta, „wielkiego reb Altera”, i syn Natana-Bera Chencinskiego, otrzymał tradycyjne religijne wychowanie. Przez pewien czas Tory uczył go dziadek, a następnie reb mełamed Meir-Jechiel, reb Dawid syn Efraima, reb Szlama Woler, reb Mendel syn Naftalego i Josele Brener.
Po skończonych zajęciach w chederze uczył się w bejs ha midraszu razem z innymi chłopcami, wśród których byli między innymi: Chaim Jehoszua Wilaga, Hirsz Ber, Mordechaj Rubinek. Oprócz Gemary, młody Mosze już wtedy interesował się żydowską literaturą i prasą. „Der Frajnd”, wydawany w Petersburgu [dziennik komunistyczny w języki jidysz - przyp. MM], który przychodził pocztą do domu jego ojca, czytywał nie tylko on sam - czytał go również na głos swoim kolegom.y
W roku 1905 (...) współpracował z grupą rewolucjonistów, na czele której stał w tamtym czasie Lejbl Sobkowski - przechowywał rewolwery i rewolucyjną literaturę. Pomagał swemu ojcu sprzedawać gazety - wśród nich również rosyjskie.
W roku 1909 wyjeżdża do Łodzi by uczyć się zawodu tkacza u córki Chaima Lejba Hamburgera.
(…) Za zaoszczędzone pieniądze kupuje żydowskie książki i gazety. Rozpoczęła się wtedy współczesna epoka, która wpływa na dalsze kształtowanie się poważnego działacza społecznego i partyjnego. Zaczyna pisać korespondencje dla „Hajntu” i „Momentu”.
W roku 1911 zostaje zmobilizowany do armii rosyjskiej. Kiedy wybucha pierwsza wojna światowa nadal jest w wojsku. Zostaje skierowany na front, po czym trafia do niewoli niemieckiej. W 1918 roku, po zakończeniu pierwszej wojny światowej i 4 latach niewoli, wraca ponownie do Jędrzejowa. Znajduje tam pole do zaangażowania w syjonizm i sprawy społeczne. Z najwyższym zapałem rzuca się do budowania organizacji Ceirej Cijon [Młody Syjon / Młodzi Syjoniści - ruch lewicowo-syjonistyczny utworzony w Rosji w 1903 roku, działał w Kongresówce i Galicji - przyp. MM] i zostaje jej sekretarzem. Jest delegatem na rejonową konferencję organizacji w Kielcach gdzie poznaje ówczesnych działaczy Ceirej Cijon - Izraela Mereminskiego [jednego z założycieli Ceirej Cijon, późniejszego sekretarza generalnego i skarbnika partii robotniczej Histadrut w Izraelu - przyp. MM], braci Grawickich i innych.
Zostaje również wybrany sekretarzem miejskiego komitetu, który obejmuje Ogólnych Syjonistów [centrowy odłam ruchu syjonistycznego, partia polityczna w czasach II RP - przyp. MM], Ceirej Cijon i Bnot Cijon [Córki Syjonu - grupa działająca w ramach syjonistycznego ruchu kobiet - przyp. MM].
Będąc zainteresowanym teatrem żydowskim, organizuje kółko dramatyczne, które wystawia sztuki w jidysz, wśród nich „Sonatę Kreutzerowską” według Jakowa Gordina [adaptacja noweli Lwa Tołstoja - przyp. MM]. [Mosze] reżyseruje spektakl i sam również w nim występuje.
W roku 1920 opuszcza Jędrzejów i przez Niemcy, Belgię i Kanadę dociera w końcu do Ameryki. Nie zrywa jednak ze swoją działalnością społeczną i partyjną. Zostaje członkiem Żydowskiego Narodowego Związku Robotniczego [prawdopodobnie chodzi o Jewish National Workers Alliance (NJWA) - syjonistyczną, ale związaną z językiem jidysz organizację założoną w 1912 roku] - jako kontynuację Ceirej Cijon. Jak wiadomo, tenże związek robotniczy był powiązany z Mapai [Partia Robotników Ziemi Izraela - lewicowa partia polityczna w Izraelu, związana z Dawidem Ben Gurionem, odegrała dużą rolę w historii kraju - przyp. MM]. [Następnie] zostaje sekretarzem wspomnianej organizacji, w której pozostaje aktywny do dnia dzisiejszego. Nie zrywa także [związków] ze swoim starym domem, a w szczególności Jędrzejowem. Interesuje się wszystkim co dzieje się w mieście, zakłada jędrzejowskie ziomkostwo w Ameryce, którego sekretarzem i jednym z najbardziej aktywnych członków pozostaje do dzisiaj.
Krótko po zakończeniu drugiej wojny światowej organizuje pomoc dla tych, którzy cudem się uratowali. W tym celu wyrusza do Kanady by i tam zmobilizować jędrzejowską społeczność do działania na rzecz tych, którzy wyratowali się z obozów - nie tylko by ulżyć im w ciężkich czasach, ale również by podnieść ich na duchu.
Jako przyjaciel Izraela odwiedza Kraj w 1950 roku, a w 1963 wraca wraz ze swoją żoną oraz bliskim przyjacielem, działaczem ziomkostwa jędrzejowskiego, błogosławionej pamięci Chaimem Jehoszuą Wilagą.
Gdy postanowiliśmy wydać Księgę Pamięci Żydów Jędrzejowskich, wiedzieliśmy, że pan Mosze Chencinski zrobi wszystko by jędrzejowscy Żydzi z Ameryki wsparli wydanie Księgi Pamięci zarówno moralnie jak i materialnie. Było dla nas jasne, że bez tej pomocy Księga nie powstanie.
Nie zawiedliśmy się. [Nasz] przyjaciel Mosze Chencinski zebrał [niezbędne] środki wśród innych, a także sam hojnie wsparł wydanie Księgi - również pisząc o dawnym Jędrzejowie.

czwartek, 1 października 2026

KSIĘGA PAMIĘCI - Eliezer Rubinsztajn

Polski hrabia w gościach u mego dziadka, błogosławionej pamięci Lemla Rubinsztajna

Było to w roku 1926. Byłem wtedy małym chłopcem i widziałem to wszystko na własne oczy, wyglądając przez okno.

Przed podwórzem dziadka zatrzymał się nagle piękny powóz zaprzężony w cztery konie. Z powozu wysiadł starszy pan, dziedzic, a za nim dama w wieku około pięćdziesięciu lat. Zapukali do drzwi i zapytali: czy mieszka tutaj obywatel Leml Rubinsztajn?

Mój dziadek, zaskoczony wizytą tak znamienitych gości, zaprosił ich by usiedli i czekał z przejęciem…

I posłuchajcie tej pięknej opowieści o wielkim osiągnięciu dawnej polskiej szlachty! [sarkastyczne określenie - bohater tej opowieści ocenia działania swoich gości jako niepraktyczne, absurdalne - przyp. MM]

„Jeździmy - powiedział dziedzic - od miasta do miasta, od sztetla do sztetla, i rozpytujemy w magistratach o najstarszych mieszkańców miejscowości. W jędrzejowskim urzędzie poinformowano nas, że najstarszym obywatelem miasta jest pan i dano nam pański adres”.

Dziadek wciąż był zdumiony ponieważ nigdy nie zamierzał wyjawiać swojego wieku obawiając się, ma się rozumieć, złego uroku. Dziedzic wnet zrozumiał w czym rzecz i rzekł: „Pański wiek znany jest nam już dzięki magistratowi. Chcielibyśmy tylko usłyszeć kilka opowieści z pańskiego długiego życia”.

Nie mając wyboru, dziadek zgodził się i oto co im opowiedział:

„Mając nie więcej niż piętnaście lat zostałem wcielony do armii. Wziąłem udział w wojnie turecko-rosyjskiej. Odsłużyłem carowi całe 12 lat..."

Dziadek nie żałował im i opowiadał przeróżne historie wojenne, [niemal] jak z „tysiąca i jednej nocy”.

Goście podziękowali mu z całego serca i rzekli: „Nie pożałujesz, żeś nam opowiedział o tylu interesujących wypadkach…”

Jakieś dwie godziny później zatrzymały się przed dziadkowym domem trzy wozy zapakowane po brzegi rozmaitymi workami, skrzyniami i innymi rzeczami. Był tam też starszy chrześcijanin, który wyglądał na zarządcę dóbr dziedzica. Wszedł do domu dziadka i zapytał: „Czy tu mieszka obywatel Leml Rubinsztajn?”. Otrzymawszy pozytywną odpowiedź wyjął list napisany przez „szalonego hrabiego” i jego małżonkę, i przeczytał: „W podziękowaniu za wszystkie informacje o wojnie turecko-rosyjskiej, które usłyszeliśmy od pana, przesyłamy trochę produktów dla pana i pańskiej rodziny”.

U dziadka nie było wystarczająco dużo miejsca na tak ogromny prezent. Zmuszony był zatem wynająć specjalny magazyn, który mógł to wszystko pomieścić.

„Fornale” zabrali się do pracy i świeżo wynajęty skład zapełnił się licznymi workami mąki, ziarna i innymi produktami spożywczymi. [Był też] Cały wóz ziemniaków, kapusty i buraków, rozmaitych owoców - jabłek, gruszek i śliwek, a nawet kilka snopków słomy do sienników.

Produktów było tak dużo, że starczyło by wykarmić nie tylko dziadka i jego rodzinę - dziadek rozdzielił też część produktów między biednych.

Podczas wizyty hrabiego i jego żony, mój dziadek był już stulatkiem ale miał przywilej długiego życia - zmarł w wieku 106 lat. Niech pamięć jego będzie błogosławiona!