Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prajs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prajs. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz / Norwegia - cz. 4/4

cz. 4/4

Spośród tych, którzy oddani byli myśli syjonistycznej, przypomnieć należy towarzyszy:
Mosze Zylbersztajna, Abrama i Mosze Rajzmanów, Mosze Wdowińskiego, Mosze Prajsa, Majera Finkelsztajna, Lejba Waksbojma, Izraela Henocha, Chaima Dykiermana, Altera Ingbera, Jehudę Breslera, Jechiela Mejersona, Wolfa Wygnańskiego, Motla Solowicza, Lejbusza Pleszowskiego, Cwi Machtyngiera, Lejbusza Lipmanowicza, Mosze Ledermana, Tuwje Apelsztajna, Menasze i Izraela Mauerów, Altera Pleszowskiego, Jechiela Zakhejma i Izraela Dudkiewicza.
Na koniec chcę poświęcić kilka zdań mojemu towarzyszowi i przyjacielowi Mosze Prajsowi błogosławionej pamięci. Ze swej natury był bardzo delikatnym młodym człowiekiem, niezdolnym do czynienia zła. Był bardzo lubiany wśród swych towarzyszy, a jednocześnie szanowany nawet przez swoich politycznych przeciwników. Mosze Prajs błogosławionej pamięci wiódł przykładne życie rodzinne i cieszył się estymą wśród całej żydowskiej społeczności. Zapisał się jako człowiek inteligentny i dobrze wychowany.
Przeżył pierwszą akcję likwidacyjną żydowskiego getta w Jędrzejowie i znalazł się w małym getcie. Jego żonę Zośkę oraz ich 4-letnią córeczkę Minele wysłano do Treblinki. Mosze Prajs znalazł się w małym getcie samotny i zgorzkniały. Jego tęsknota za żoną i dzieckiem była nie do opisania.
Po likwidacji małego getta wysłano go, razem z pozostałym jędrzejowskimi Żydami, do obozu pracy w Skarżysku. Wraz z dwoma towarzyszami udało mu się uciec i powrócić do Jędrzejowa. Wszyscy trzej zostali tam jednakże zabici przez polskich morderców.
Niech tych kilka strof o nim będzie kadiszem - nigdy niezmówionym nad nieznanym grobem mojego najlepszego towarzysza i przyjaciela Mosze Prajsa błogosławionej pamięci.
 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego






 

KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz / Norwegia - cz. 3/4

cz. 3/4

W ramach Betaru działało także kółko dramatyczne, które wystawiło w ciągu roku rozmaite sztuki teatralne i zdobyło sympatię całej żydowskiej społeczności.

Członkami koła dramatycznego byli nie tylko towarzysze partyjni, ale również zwykli miłośnicy żydowskiego teatru jak na przykład bracia Tajchner, Jakow Wajcman, Jakow Gebrowicz. Spośród towarzyszy Betaru wyróżniali się: Zośka Horowicz-Prajs, Chancia Wygnański, Abram i Mosze Rajzman, M. Apelsztajn, Szejndla Rozenblum, Obarzanek i Mosze Lederman.

Od czasu do czasu odwiedzaliśmy gniazda Betaru w sąsiednich miasteczkach - Wodzisławiu, Sędziszowie i Chęcinach i ich również zapraszaliśmy do nas. Szczególnie częste kontakty utrzymywaliśmy z gniazdem wodzisławskim, którego członkowie prawie zawsze byli obecni na naszych referatach i przedstawieniach teatralnych. Na czele wodzisławskiego gniazda stał oddany towarzysz Tuwje Zeligfeld.
Spośród przywódców partii rewizjonistycznej Jędrzejów odwiedzili: dr Dawid Wdowiński [lekarz neurolog i psychiatra, według niektórych źródeł współzałożyciel i przewodniczący Żydowskiego Związku Wojskowego, uczestnik i jeden z faktycznych przywódców powstania w getcie warszawskim - przyp. MM], Cwi Banfeld, dr Abram Lipman, Josef Klarman i towarzysz Bernsztajn.
Duże grupy naszych towarzyszy jeździły do Kielc za każdym razem, gdy nasz wielki lider Zeew Żabotyński [przywódca ruchu syjonistycznego, dziennikarz i pisarz, założyciel Legionu Żydowskiego walczącego w czasie I wojny światowej - przyp. MM] błogosławionej pamięci wygłaszał tam referat.
Jędrzejowski Betar był życiodajnym źródłem wszystkich okolicznych gniazd, które zostały przez nas zorganizowane.
W roku 1930 odbyła się w Kielcach wielka regionalna konferencja syjonistyczna z udziałem przywódcy polskiego żydostwa, posła na Sejm Icchaka Grinbojma [Izaak Grünbaum - działacz syjonistyczny w II Rzeczypospolitej,  poseł na Sejm RP, jeden z sygnatariuszy deklaracji niepodległości Izraela - przyp. MM], redaktora Hajntu [Hajnt - hebr. Dzisiaj - jedna z najbardziej poczytnych gazet żydowskich w II RP, de facto organ prasowy syjonizmu - przyp. MM] Abrama Goldberga błogosławionej pamięci i sekretarz komitetu generalnego organizacji syjonistycznej dr Ester Mangel błogosławionej pamięci. Wzięliśmy w niej udział ale już jako rewizjoniści. Zorganizowaliśmy tam opozycję, na której czele stali Josef Klarman z Sosnowca oraz aktywny towarzysz Majerfeld z Końskich. Delegatami z Jędrzejowa byli: Mosze Prajs błogosławionej pamięci i, mówiąc o żyjących, Izrael Dutkiewicz.
W roku 1934 zwróciliśmy się do specjalnego polskiego resortu zajmującego się szkoleniem wojskowym (P.W.) [Przysposobienie Wojskowe - młodzieżowa organizacja wojskowa w latach 1927-39, której celem było przygotowanie młodzieży do służby wojskowej - przyp. MM] przy starostwie w Jędrzejowie o wydanie nam zgody na odbycie szkolenia wojskowego z bronią. Odmówiono nam jej pod pretekstem, że taka „jednostka” może zostać zalegalizowana tylko pod warunkiem przyjęcia nazwy „Legion imienia Berka Joselewicza”.
Zrezygnowaliśmy zważywszy na to, że legion ten znajdował się pod wpływem asymilacjonistów [asymilacja – ruch społeczny i prąd kulturowy, który postulował emancypację Żydów, otwarcie kultury żydowskiej na wpływy zewnętrzne, uczestnictwo w życiu społecznym i kulturze europejskiej oraz reformę judaizmu - przyp. MM]. W niedługim czasie udało nam się jednak zalegalizować „jednostkę wojskową” imienia [naszego] przywódcy, Włodzimierza [Zeewa] Żabotyńskiego. Dr Julian Szaferman, polski oficer rezerwy, stanął na czele tej organizacji. Żydowscy podoficerowie Wojska Polskiego przeprowadzili z nami ćwiczenia wojskowe. Zaproszono nas nawet oficjalnie do wzięcia udziału w uroczystościach polskiego święta narodowego 3 Maja.
Radością napawał widok naszych żydowskich chłopców maszerujących dumnie wraz z polskimi żołnierzami. Polacy, rozumie się samo przez się, patrzyli z góry z wielkim rozdrażnieniem, ale żydowscy ojcowie i matki czerpali radość z widoku swoich maszerujących dzieci. Podobnie cała żydowska społeczność była bardzo zadowolona.

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego






KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz / Norwegia - cz. 2/4

cz. 2/4
Ruch syjonistyczny, a w szczególności partia Mizrachi, wyróżniał się wśród społeczności żydowskiej miasta. Zajmował również ważne miejsce w centralnych organach partii w Warszawie, które nadały nam przydomek „biało-niebieski Jędrzejów” [od barw ruchu syjonistycznego - przyp. MM]. Z dumą możemy przyznać, że nasze miasto całkowicie na to miano zasłużyło.
Jędrzejów był jednym z kilku miast w Polsce, w których organizacje syjonistyczne mogły sobie pozwolić na wybudowanie własnych, pięknych siedzib. Koncentrowała się tam aktywność syjonistyczna, jak również działalność narodowych funduszy - Żydowskiego Funduszu Narodowego Keren Kajemet Le-Israel [centralny fundusz ruchu syjonistycznego - zebrane środki przeznaczano m.in. na wykup ziemi w Palestynie - przyp. MM] i Keren Hajesod [hebr. Fundusz Podwalin - centralna instytucja finansująca działalność Agencji Żydowskiej dla Palestyny. Zajmowała się m.in. finansowaniem imigracji żydowskiej do Palestyny - przyp. MM], jak również istniała tam biblioteka.
Na czele organizacji syjonistycznej stali: zdolny działacz reb Alter Jechiel Topiol błogosławionej pamięci, (...) Mordechaj Śledzik, Chaim Bresler błogosławionej pamięci, Pinchas Szternfeld błogosławionej pamięci, ‎Mosze Fisz błogosławionej pamięci, dr Polak błogosławionej pamięci i jeszcze inni działacze, nazwisk których niestety nie pamiętam.
Jędrzejowską ludność żydowską o nastawieniu narodowym (...) reprezentowali: reb Icchak Ickowicz błogosławionej pamięci, przewodniczący partii Mizrachi, członek dozoru bożniczego oraz rady miejskiej, a także różnych instytucji społecznych (po wojnie wyjechał do Izraela i tam zmarł); wszechstronny działacz społeczny reb Szlama Dudkiewicz błogosławionej pamięci, jeden z przywódców Mizrachi, członek dozoru i rady miejskiej, reprezentujący swoją partię w licznych instytucjach społecznych; reb Chaim Bresler błogosławionej pamięci - członek dozoru i rady miejskiej, jeden z liderów organizacji syjonistycznej; reb Mosze Wargoń błogosławionej pamięci - członek rady miejskiej i ważnych instytucji społecznych; reb Ezriel Ingber błogosławionej pamięci, wiodący członek Mizrachi, dozoru bożniczego i reprezentant swojej partii w rozmaitych instytucjach społecznych (zmarł w Izraelu); reb Baruch Zonszejn błogosławionej pamięci, przywódca Ceirej Mizrachi [młodzieżowa organizacja syjonistyczna związana z syjonistyczną partią religijną Mizrachi - przyp. MM], przedstawiciel Keren Kajemet Le-Israel i ich reprezentant w instytucjach miejskich i społecznych (zmarł w Izraelu).
W roku 1929, po wielkiej rzezi przeprowadzonej przez Arabów przede wszystkim na terenach Starego Jiszuwu [termin odnosi się do wszystkich Żydów zamieszkałych w Palestynie przed aliją roku 1882 rozpoczętą przez ruch syjonistyczny. Stary Jiszuw obejmował m.in. Jerozolimę, Safed, Tyberiadę, Hebron - przyp. MM], jędrzejowska młodzież zwróciła się w stronę rewizjonizmu uważając, że tylko poprzez zdecydowaną walkę przeciwko władzom mandatu brytyjskiego [Brytyjski Mandat Palestyny - przyp. MM] oraz aktywny opór przeciw arabskim mordercom będziemy w stanie doprowadzić do urzeczywistnienia Deklaracji Balfoura [deklaracja brytyjskiego rządu z 1917 r. okazująca pragnienie odtworzenia w Palestynie „żydowskiej siedziby narodowej”, co było odpowiedzią na oczekiwania i starania ruchu syjonistycznego - przyp. MM] i stworzenia narodowego domu dla narodu żydowskiego w Ziemi Izraela.
Nasza młodzież, która grupowała się dotąd wokół Organizacji Ogólnych Syjonistów, przeszła do rewizjonistów [Organizacja Syjonistów-Rewizjonistów w Polsce - założony przez Włodzimierza (Zeewa) Żabotyńskiego prawicowy odłam ruchu syjonistycznego - przyp. MM]. Koordynator partii oddelegował do nas sekretarza generalnego, doktora Abrama Lipmana, który zreferował cele ruchu rewizjonistycznego, a także założył u nas gniazdo [nazwa podstawowej komórki organizacji młodzieżowej - przyp. MM] Betaru, a także gałąź Związku Syjonistów-Rewizjonistów.
W skład pierwszej komendy weszli: Izrael Dudkiewicz (komendant gniazda), Mosze Prajs (zastępca komendanta), Mosze Wdowiński (sekretarz) oraz Wolf Rozenholc (skarbnik).
Zabraliśmy się do pracy z największym entuzjazmem i osiągnęliśmy wielki wpływ na jędrzejowską młodzież ze wszystkich środowisk. Do tego stopnia, że na pierwszym zjeździe Betaru w Warszawie w roku 1930, nasze gniazdo reprezentowało 20 towarzyszy i towarzyszek.
Udało nam się przyciągnąć do naszego ruchu prominentnego działacza społecznego i kulturalnego Mosze Zylbersztajna, niech Bóg pomści jego krew, który przejął kierownictwo jędrzejowskiej partii rewizjonistycznej i znacznie rozszerzył jej działalność. Mosze Zylbersztajn błogosławionej pamięci prowadził kursy hebrajskiego, które były niezwykle popularne.
W każdy piątek wieczorem wygłaszał referaty na rozmaite aktualne tematy syjonistyczne i społeczne. Na jego wykłady zwykli przychodzić ludzie ze wszystkich grup społecznych, nie tylko rewizjoniści. Zylbersztajn organizował też punkty hachszary [hebr. przygotowanie - program przygotowujący młodych Żydów do zasiedlania Palestyny, życia w kibucach poprzez zdobywania umiejętności zawodowych w takich dziedzinach jak np. rolnictwo, ogrodnictwo. Realizowany przez różne organizacje syjonistyczne - przyp. MM]. Niestety nie udało nam się wysłać naszych towarzyszy do Ziemi Izraela legalną drogą (z certyfikatami) [certyfikaty zezwalające na osiedlenie się wydawały brytyjskie władze Mandatu Palestyny - przyp. MM], zmuszeni byliśmy zatem korzystać z emigracji B [Alija Bet - nielegalna emigracja Żydów do Palestyny w czasach drugiej wojny światowej oraz w ostatnich latach istnienia Brytyjskiego Mandatu Palestyny - przyp. MM], którą organizowała partia rewizjonistyczna.
W tamtym gorzkim czasie, gdy antagonizmy wewnątrzpartyjne doprowadziły w wielu miastach Polski wręcz do rozlewu krwi, my w naszym Jędrzejowie uniknęliśmy tego ponieważ na czele wszystkich ugrupowań syjonistycznych stali ludzie dojrzali do swych obowiązków, umiejący unikać nieuzasadnionej nienawiści.
Należy zauważyć, że na czele ruchu chalucowego stali wówczas: znany działacz Izrael Gurtman, Manie i Aharon Horowicz i inni, których nazwisk niestety już nie pamiętam.
W ostatnich latach przed wybuchem drugiej wojny światowej ruch rewizjonistyczny osiągnął swój nawiększy rozkwit. Zorganizowano wtedy: grupę studencką Masada, do której należeli uczniowie gimnazjum i innych szkół; Związek Rezerwistów [Brit he-Chajal - ruch zrzeszający weteranów Wojska Polskiego i Legionów, mający na celu organizowanie szkoleń wojskowych dla przyszłych żołnierzy armii żydowskiej; część ruchu syjonistycznego - przyp. MM], na którego czele stał dr Julian Szaferman, dr Perlman i dwóch innych towarzyszy. Powstał także Brit Jeszurun [założona w 1933 roku organizacja Żydów ortodoksyjnych, działająca w ramach Unii Syjonistów Rewizjonistów - przyp. MM] pod kierownictwem Izraela Henocha.

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego





KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz * / Norwegia - cz. 1/4

cz. 1/4 

 

Jędrzejów z dawnych lat. Z moich wspomnień.


Powiatowe miasto Jędrzejów leży przy głównej drodze łączącej Kielce i Kraków. Liczyło [kiedyś] około 14 tysięcy dusz, z czego 4000 Żydów.

Jędrzejów był żydowskim miasteczkiem jak wiele innych w Polsce. Zarazem był Jędrzejów w pewnej mierze unikalny i specyficzny - zawsze wybiegające naprzód, a często będące nawet jednym z pierwszych miast rozwijających się w danej dziedzinie.

Już przed pierwszą wojną wojną światową była w Jędrzejowie młodzież, która wyrwała się z bejtmidraszu i dokładała starań by zdobyć wykształcenie.

Ci młodzi ludzie byli też pierwszymi, którzy zorganizowali w naszym mieście harcerstwo trumpeldorowskie [Żydowski Związek Skautowy im. kpt. Josefa Trumpeldora, w skrócie Betar - skrajnie prawicowa, syjonistyczna organizacja młodzieżowa - przyp. MM]. Swoje idee natychmiast wcielali w życie.

Krótko po pierwszej wojnie światowej, gdy granice nowopowstałego państwa nie ustabilizowały się jeszcze, jędrzejowska młodzież z Haszomer [hebr. Strażnik - żydowska organizacja skautowa] spakowała trochę bielizny i ubrań i udała się z plecakami do Ziemi Izraela, nie mając zezwolenia na wjazd ani nawet polskich paszportów. Wyruszyli w długą drogę - ich podróż trwała aż 13 miesięcy! Ale dotarli do celu! Nie ciągnęło ich do Ameryki i jej „złotych gór” ale do gorących piasków Wyżyny Judzkiej i bagien Galilei!

Ich zdecydowany i energiczny krok miał ogromny wpływ na młode pokolenie, które patrzyło na naszych pierwszych chaluców [hebr. pionier, osadnik - przyp. MM] jak na legendarnych bohaterów.

Ta pierwsza grupa składała się z przyjaciół: Jakowa Kenemana błogosławionej pamięci, Szmula i Hilela Dudkiewiczów błogosławionej pamięci, Cwi Horowicza, Abrama Tenebauma, braci Okowita, Awigdora Belfra, M. Solowicza, Mosze Dudkiewicza błogosławionej pamięci i wielu innych.


Betar w Jędrzejowie - rok 1928.

Po ich emigracji powiększyły się zastępy szomrów [członków Haszomer - przyp. MM]. Marzeniem każdego żydowskiego dziecka było zapisać się do Haszomer. I tak też przyszła kolej na mnie i przyjaciół w moim wieku.

Należeliśmy do najmłodszej grupy. Naszym rosz kwuca był Icze Rubinski [rosz kwuca - hebr. kierownik; kwuca - grupa, odpowiednik zastępu. Żydowskie organizacje młodzieżowe, podobnie jak polskie, miały swoje nazewnictwo w odniesieniu do kolejnych grup wiekowych oraz osób nimi kierujących - przyp. MM]. Nie wiedzieliśmy wówczas, że toczy się ideologiczna walka wewnątrz Haszomer, która doprowadziła w końcu do rozłamu w ruchu szomrowskim. W jego wyniku powstały dwa ruchy młodzieżowe: Ha-Szomer ha-Cair [hebr. Młody Strażnik - lewicowa syjonistyczna organizacja młodzieżowa - przyp. MM] oraz Ha-Szachar [hebr. Świt - przyp. MM]. Kiedy nasz kierownik wstąpił do Ha-Szachar, my zrobiliśmy to samo.

Organizacja rozpoczęła bardzo intensywną pracę. Jedną z sił napędowych Ha-Szachar był bardzo utalentowany i energiczny Jakow Berger błogosławionej pamięci, jak również jego przyjaciele: Icchak Abramowicz i Moszele Rozen, W krótkim czasie stworzyli oni prężny młodzieżowy ruch.

Tak było do roku 1926, kiedy to Jakow Berger, a wraz z nim jeszcze kilkoro przyjaciół, wyemigrowali do Ziemi Izraela. Zostaliśmy bez przewodnika jak owce bez pasterza. Przyczyniło się to do osłabienia Ha-Szachar i niemal całkowitej jego likwidacji.


Grupa członków partii rewizjonistycznej [Organizacja Syjonistów-Rewizjonisów - przyp. MM] w Jędrzejowie - przed drugą wojną światową

W roku 1928 dawna najmłodsza grupa Ha-Szachar zorganizowała się ponownie jako młodzieżówka organizacji syjonistycznej. Kierowali nią towarzysze: Abram Rajzman, Mosze Prajs i Izrael Dutkiewicz.

Prowadziliśmy aktywną działalność syjonistyczną - co tydzień-dwa organizowaliśmy spotkania, poznawaliśmy historię Żydów i ruchu syjonistycznego. Założyliśmy także sekcję piłkarską i rowerową.

Nasza grupa składała się z towarzyszy i towarzyszek:

Mosze Rajzman, Jakow Topiol, Zacharie Brajtbort, Awigdor Wdowiński, Chancie Wygnański, Zośka Horowicz, Etka Bresler, Pola Zajączkowski, Izrael Mauer, Cwi Glat i inni, których niestety nie pamiętam.

 

* nazwisko autora pojawia się w tym i innych tekstach wymiennie w dwóch pisowniach: Dutkiewicz i Dudkiewicz.

 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego



 




piątek, 23 grudnia 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Ajzyk Kajzer / Tel Awiw

Moje wspomnienie o Jędrzejowie 


Nasi Ocaleni [hebr. Szerit ha-Pleta - dosł. „ocalałe ostatki”; nazwa biblijna (1Krn 4,43) używana przez żydowskich ocalałych z Holokaustu na określenie siebie i społeczności, które tworzyli po wyzwoleniu ich wiosną 1945 roku. - przyp.]  pamiętają zapewne bardzo sympatycznego felczera Lejbla Sobkowskiego. Ze względu na jego swojski charakter nadano mu przydomek „profesor Lejbl” - przyjęty przez niego serdecznie i z uśmiechem.
Jędrzejowscy Żydzi darzyli go największym zaufaniem i gdy tylko ktoś w domu nie czuł się dobrze, zwracano się do niego niezwłocznie. Lejbl przedstawiał diagnozę, wypisywał receptę i chory rozpoczynał kurację.

Jeśli pacjent był strachliwy i obawiał się leczenia, bądź też w przypadku poważnej choroby, [Lejbl] wzywał miejskiego lekarza dra Przypkowskiego. Ten po rozmowie z chorym zwykle zgadzał się z diagnozą felczera. Dodawał przy tym pół żartem, pół serio: „Skoro profesor Sobkowski to przepisał, musimy się słuchać i robić co każe”.

Lejbl Sobkowski zdobył zaufanie także wśród ludności nieżydowskiej i liczba jego pacjentów stale rosła.

Los chciał, że Lejbl Sobkowski był jednym z ostatnich, którzy pozostali w Jędrzejowie po pierwszym wysiedleniu i których stłoczono w domu Skrzypczyka przeznaczonym na miejsce zamieszkania dla Żydów z małego getta. Sobkowski został wyznaczony jako medyk dla garstki Żydów, którzy jeszcze tam pozostali…

Oficjalnie mówiono, że zostajemy tam, by „likwidować” własność jędrzejowskich Żydów wysłanych do Treblinki. Albo, nazywając rzeczy po imieniu, by pakować i wysyłać to wszystko do Trzeciej Rzeszy, do rodzin morderców narodu żydowskiego. Jednakże już nazajutrz pojawili się w małym getcie gestapowcy i zabrali 40 mężczyzn do pracy na niedalekiej stacji kolejowej w Sędziszowie. Byłem jednym z owych 40 Żydów, których dzień w dzień wysyłano do pracy tamże.

Zafundowano nam tam wyładunek węgla z wagonów, które przyjeżdżały nieustannie z Zagłębia i Górnego Śląska. Pracowaliśmy tam bardzo ciężko pod ścisłym nadzorem gestapowca Milera, który szczegółowo wypytywał nas o nasze zatrudnienie przed wojną. Zauważyłem, że miał mnie na oku i kontrolował mnie bardziej niż innych. Czułem, że nie wierzy, że ja też byłem przed wojną robotnikiem. Zrozumiałem, że chodzi o pozbycie się mnie stamtąd…

Dzięki żydowskiemu policjantowi, który wręczył mi bilet kolejowy mogłem się stamtąd wyrwać i wrócić do garstki jędrzejowskich Żydów, którzy znajdowali się jeszcze w małym getcie.

Wszyscy ucieszyli się na mój widok i powitali mnie bardzo ciepło pomimo tego, że ledwo mogli mnie rozpoznać. Po dwóch tygodniach ciężkiej pracy w Sędziszowie byłem wrakiem.

Nasi strażnicy chcieli mnie odesłać z powrotem do katorżniczej pracy w Sędziszowie. Jednakże dzięki interwencji Lejbla Sobkowskiego i doktora Bera pozostawiono mnie w małym getcie.

Pewnego poniedziałku nocą - w lutym 1943 roku - getto zostało otoczone przez niemieckich żandarmów, polskich policjantów i bandę folksdojczów, po czym poprowadzono nas na targowisko.

Czując, że nasze życie jest w niebezpieczeństwie, część z nas próbowała uciekać. Kilku udało się zbiec - był wśród nich Szmul Wargoń, jeden z chorych przebywających w szpitalu (żyje obecnie w Australii). Zobaczyliśmy później jak Niemcy rozstrzeliwują około 20 chorych ze szpitala. Po nich wzięli się za nas.

Zaprowadzono nas na ulicę Łysakowską, gdzie jakieś 4 miesiące wcześniej rozpoczęło się pierwsza wielka wywózka.

Po drodze kolejnych kilku z nas zostało zastrzelonych za próbę ucieczki z transportu.

Przybyły ciężarowe auta, którymi wysłano nas do Skarżyska. Zbliżając się do lasów chęcińskich, razem z Mosze Prajsem, Brajtbartem i Rakowskim przekupiliśmy pilnującego nas folksdojcza i uprosiliśmy go, aby jechał wystarczająco wolno byśmy mogli wyskoczyć.

Pierwsi skoczyli Prajs, Brajtbart i Rakowski, ale gdy kolejni Żydzi chcieli [zrobić to samo], folksdojcz zaczął strzelać. Ja nie zdążyłem wyskoczyć...

Folksdojcz oświadczył nam, że za każdego zbiegłego Żyda w Skarżysku rozstrzelanych zostanie dziesięciu. Ogarnęło nas śmiertelne przerażenie czując co nas czeka. Na nasze szczęście, tym razem Niemcy nie spełnili swojej groźby.

Rozpoczął się dla nas czas ciężkiej, nieludzkiej pracy niewolniczej. Na dodatek, dosłownie umieraliśmy z głodu.

Po przybyciu do obozu oznajmiono nam, że mamy obowiązek oddać wszystko, co posiadamy, jednakże Lejbl Sobkowski poradził nam by tego nie robić. Posłuchaliśmy go. Mieszkaliśmy razem i każdy z nas pomagał drugiemu jak tylko mógł.

Czuję, że moim świętym obowiązkiem jest przypomnieć, iż życie swoje zawdzięczam szlachetnemu, wspaniałemu Lejblowi Sobkowskiemu błogosławionej pamięci.

Chorując na tyfus plamisty, z ponad czterdziestostopniową gorączką wyszedłem do pracy - ponieważ pozostanie w obozie pachniało rychłą śmiercią… Natomiast pójście do obozowego szpitala oznaczało zejście żywcem do piekieł. Jednakże drogi Sobkowski, ryzykując własnym życiem, zapewnił mi wszelkie niezbędne lekarstwa oraz opiekę, ratując mnie od pewnej śmierci.

Kiedy Rosjanie zbliżali się do Polski, obóz został zlikwidowany. Rozesłano nas w różne strony - mnie do Buchenwaldu, a Sobkowskiego do Schlieben [oddział niemieckiego obozu koncentracyjnego Buchenwald w okolicach Lipska - przyp. MM], gdzie zmarł niestety przed wyzwoleniem.

Z Buchenwaldu przeniesiono nas do Dachau - było nas sześciuset Żydów. Strażnicy zamierzali nas zlikwidować ale zdarzył się cud - do obozu wkroczyła nagle amerykańska armia i wyzwoliła nas od bólu i cierpienia. Tułaliśmy się po Niemczech aż dotarliśmy do Frankfurtu gdzie utworzono komitet pomocowy. Z pomocą Jointu mieliśmy szczęście dotrzeć do Izraela, gdzie żyjemy dziś jako wolni ludzie we własnym kraju.

 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego