Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Icchak Riterband / Toronto

Wizyta w moim zrujnowanym domu. Wrażenia

W ciemną, deszczową noc, jesienią 1945 roku, pociąg przywiózł mnie do Jędrzejowa - miasta, w którym się urodziłem, i do którego serce moje pełne było tęsknoty, marniejąc jak zesłaniec w syberyjskich lasach lub w gorącej Azji.
Zadrżałem usłyszawszy okrzyk konduktora. „Stacja Jędrzejów!” Wysiadłem z pociągu i wszedłem do budynku dworca. Prosto w twarz uderzyła mnie gęsta, dusząca para. Słabo oświetlony dworzec pełen był przemytników i przemytniczek z wielkimi koszami i torbami pełnymi kur, gęsi, masła, sera i jaj. Wszyscy czekali na pociąg do Zagłębia.
Zapomniawszy się, zacząłem szukać w tłumie żydowskich pasażerów (…). I niestety nie znalazłem nikogo…
Wyszedłem z budynku dworca i zacząłem się rozglądać za Mosze-woźnicą lub Zusmanem-dorożkarzem, który zwykł każdego dnia wozić Żydów na pociąg lub z powrotem. Niestety, żadnego z nich nie było.
Ruszyłem do miasta piechotą, prosto do hotelu, w którym mieszkał mój krewny, Benjamin Gutman.
Długo pukałem do drzwi jego pokoju ale nikt nie otwierał. Dopiero gdy zawołałem go po imieniu i powiedziałem kto puka, otworzył mi drzwi. Przywitaliśmy się wylewnie, po czym [Benjamin] wyjaśnił mi, że bał się otwierać bo bandy polskich morderców szukają Żydów w hotelach aby ich obrabować i zamordować… Pokazał mi też naładowany rewolwer, który zawsze trzyma pod poduszką…
Byłem śmiertelnie zmęczony i bardzo chciało mi się spać, lecz mimo to siedzieliśmy razem do rana opowiadając sobie nawzajem o swoich przeżyciach z ciemnych lat wojny…
Dzięki Bogu nadchodzi wreszcie ranek - pędzę do domu mojego ojca. Jak gnany burzą biegnę ulicą Klasztorną aż do Pińczowskiej, do domu, w którym urodziłem się i wychowałem. Wszędzie zamknięte. Wszyscy
jeszcze śpią. Wchodzę na podwórko. Łzy ciekną mi po szyi. Przypominam sobie, że w 1939 roku, gdy opuszczałem mój dom, mieszkali w nim wyłącznie Żydzi. Wszyscy sąsiedzi byli sobie tak bliscy, tak serdeczni; jakaż obcość i chłód bije teraz z każdego kąta.
Nagle otwiera się okiennica. Pokazuje się stara gojka i obserwuje mnie z każdej strony, po czym mówi: „Żydku, chodź do środka! Rozumiem” - mówi - „że kiedyś tutaj mieszkałeś, ale my nie jesteśmy winni. Wszystko zrobili Niemcy…”
Chciała mnie poczęstować szklanką herbaty opowiadając, jak wielką przysługę oddała jędrzejowskim Żydom. Nie odpowiedziałem ani słowem; podziękowałem tylko i wyszedłem…
Naprzeciwko znajdowało się mieszkanie mojego ojca błogosławionej pamięci. Tutaj straże są już na posterunku. Mieszka tu teraz polski szewc Dudek. Rozpoznał mnie i wykrzyknął: „Oj, ty jeszcze żyjesz!” Widać było, że boi się, że przyszedłem do niego aby odzyskać moją spuściznę!
Rozejrzałem się (…) po pokojach mojego ojca - widziałem dużo mebli z jego mieszkania, szaf i książkowych regałów.
Tutaj też nie powiedziałem ani słowa i szybko wyszedłem przez frontowe drzwi. Naprzeciwko mieszkał Polak Czaper. On też od razu mnie rozpoznał i zaprosił do siebie. Jego żona ugościła mnie szklanką ciepłego mleka; również jej córki zebrały się wokół mnie i zaczęły opowiadać jak prowadzono jędrzejowskich Żydów przez ulicę Skroniowską aż na targowisko, ilu ich było i kogo zastrzelono po drodze. Nie chciałem więcej słuchać - pożegnałem się i wyszedłem…
Pomyślałem, że może nawet było w Jędrzejowie kilku „dobrych” Polaków, którzy nie zamordowali żadnego Żyda, ale majątek żydowski zrabowali cały…
Wyszedłem na ulicę. Był ponury, wilgotny dzień. Drobny deszcz muskał moją twarz. Stałem jak skamieniały na rogu rynku. Otwierają się sklepy. Nie ma już tego, co było kiedyś żydowską własnością. Wszystkim rządzili teraz nowi „kupcy”, którzy zbiegli się z okolicznych wsi…
W oknach zdjęcia i święte obrazy, które wstawiano w czasach nazistowskich rządów aby pokazać, że nie ma tam żadnych Żydów.
Jędrzejów nigdy nie miał tylu knajp co dziś. Wszędzie jest ich pełno. Już o 9 rano przy stołach siedzą mężczyźni i kobiety, przemytnicy i przemytniczki, pijąc i wciskając sobie do ust tłuste kawałki wieprzowiny. Smalec cieknie im z pysków. Święty obraz wiszący pośrodku nie przeszkadza im by używać języka tak wulgarnego, że nawet kozacy czerwieniliby się słysząc go…
Pamiętam, że był tu kiedyś sklep jędrzejowskiego Żyda uczonego w księgach, który zawsze studiował tutaj Gemarę [zbiór komentarzy rabinicznych do Miszny, część Talmudu - przyp. MM] lub zatopiony był w chasydzkich księgach.
Zapuszczam się w uliczki i dochodzę do ulicy Kieleckiej. Przypominają mi się moje młode lata. Tutaj spacerowała nasza młodzież - marzyła, dyskutowała o syjonizmie, nacjonalizmie, komunizmie i innych „-izmach”. Tutaj każdy z nas marzył o nowym świecie idealizmu, prawości i sprawiedliwości. Gdzie oni wszyscy są?
Wracam do miasta. Dochodzę do ulicy Łysakowskiej. Stoję jak wryty… Oto tutaj mieściło się kiedyś stowarzyszenie „Muza”. W tym domu znajdowała się biblioteka im. I. L. Pereca, kółko dramatyczne. Ileż wysiłku zostawił tutaj każdy z nas? Jakaż wielka była nasza radość gdy szybko zgromadziliśmy w bibliotece dwa tysiące książek! Jakąż siłę przyciągania miało to miejsce dla jędrzejowskiej młodzieży z różnych kręgów? Teraz wszystko opustoszało. Ogromna krwawa powódź zmyła wszystko nie zostawiając żadnego śladu. Ból przeszywa serce!
Idę dalej. Dochodzę do ulicy Bóżniczej [jid. Bejs ha-midrasz gas, בית-המדרש-גאַס. Obecnie ulica Daszyńskiego zwana lokalnie Krzywym Kołem - przyp. MM], a później na podwórze wielkiego handlarza stalą, jędrzejowskiego bogacza Dawida Riterbanda błogosławionej pamięci. Widzę jego wnuka, mojego krewnego, który wrócił po Zagładzie aby odzyskać własność swojego dziadka. Ale wszystkie składy, które zawsze wypełnione były po brzegi towarami są dziś puste. Walają się tu stare szmaty i trochę zardzewiałego żelastwa… Nagle w jednym ze składów widzę stos szabasowych świeczników w wielkiej ilości. Gdyby je policzyć, można by zgadnąć ile żydowskich rodzin liczył kiedyś Jędrzejów…
Sprawiało to wrażenie jakby wokół każdego świecznika krążyła święta żydowska dusza, która szuka zemsty za swoje życie, przecięte przed czasem w tak okrutny sposób!
Bałem się ruszać świeczniki; wspominałem ile łez wylały żydowskie matki błogosławiąc płomień w wieczór poprzedzający każdy szabat i w przeddzień każdego święta.
Wyszedłem z podwórka na ulicę, pozostając w pobliżu bejt ha-midraszu [budynek synagogi z oddzielnym pomieszczeniem przeznaczonym do studiowania Talmudu przez chłopców i dorosłych mężczyzn. Wśród chasydów używano często nazwy szul - przyp. MM], który był zamknięty na wielki zamek. Wspiąłem się do okna małego bejt ha-midraszu i zajrzałem do środka… Zobaczyłem spustoszoną ruinę bez dachu, po której hula wiatr; wielki piec, przy którym jędrzejowscy Żydzi grzali się w mroźne zimowe dni i noce, był przewrócony…
Polska spółdzielnia zamieniła bejt ha-midrasz w magazyn nafty. Piękne niebo oświetlało wnętrze bejt ha-midraszu….
Opuszczając to miejsce, widzę naprzeciw siebie żydowską twarz - był to jędrzejowski chłopak Fridberg. Jego ojciec handlował węglem. Uradowaliśmy się obaj - dwaj Żydzi w zrujnowanym żydowskim domu.
Opowiedział mi o swoim życiu w bunkrze wraz z czterema innymi Żydami. Założyli żydowską gminę, która zajmuje się odszukiwaniem w mieście i okolicach ciał martwych Żydów i grzebaniem ich.
Zapytałem go jak może pozostawać wśród tylu wrogów. Odpowiedział, że wytoczył proces gojowi, który zabrał furmankę ze składu węgla jego ojca. Po zakończeniu procesu wyjedzie.
Naiwny chłopak wygrał proces ale przegrał życie… Fridberg wyratował się od nazistów ale padł ofiarą polskiego sąsiada!… Dowiedziałem się, że na żydowskim cmentarzu ostała się w całości macewa mojego ojca. (…) Poszedłem tam. Cmentarz był zaorany, wszędzie pasły się konie i krowy…
Mój ojciec błogosławionej pamięci miał szczęście umrzeć krótko przed wysiedleniem. Zdążył więc spocząć na cmentarzu, a my mogliśmy wystawić mu solidny betonowy pomnik z jego imieniem oraz inskrypcją z datą jego śmierci.
Stałem jak skamieniały i do zmierzchu wylewałem gorące łzy. Wróciłem do mojego krewnego, który niemal siłą chciał mnie zaciągnąć do kina, gdzie puszczano sowiecki film. Znalazłszy się w sali zupełnie zapomniałem w jakim miejscu świata się znajduję i zacząłem szukać znajomych żydowskich chłopców i dziewcząt, którzy zwykli kiedyś wypełniać tę salę. Nikogo z nich tutaj nie było…
Ajent kina Jankowski rozpoznał mnie i pozdrowił mnie spuszczając wzrok. Patrzyłem na ekran ale niczego nie widziałem. Moje oczy i myśli były w dawnym Jędrzejowie. Widziałem wystawę naszej sekcji dramatycznej i słyszałem głosy rozmaitych prelegentów, którzy zwykli przyjeżdżać do Jędrzejowa aby wygłaszać przemowy na tematy literackie i polityczne.
Włóczyliśmy się później z moim krewnym pozbawionymi Żydów ulicami Jędrzejowa, w pośpiechu żegnając się z nimi, rzucając ostatnie spojrzenie na miasto, w którym się urodziłem. Uciekałem jak od plagi myśląc: „Jędrzejowie, widzę Cię teraz po raz ostatni, moje stopy stawiają ostatnie kroki na twojej ziemi! Mojego Jędrzejowa już nie ma!…”
 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego





 

KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz / Norwegia - cz. 3/4

cz. 3/4

W ramach Betaru działało także kółko dramatyczne, które wystawiło w ciągu roku rozmaite sztuki teatralne i zdobyło sympatię całej żydowskiej społeczności.

Członkami koła dramatycznego byli nie tylko towarzysze partyjni, ale również zwykli miłośnicy żydowskiego teatru jak na przykład bracia Tajchner, Jakow Wajcman, Jakow Gebrowicz. Spośród towarzyszy Betaru wyróżniali się: Zośka Horowicz-Prajs, Chancia Wygnański, Abram i Mosze Rajzman, M. Apelsztajn, Szejndla Rozenblum, Obarzanek i Mosze Lederman.

Od czasu do czasu odwiedzaliśmy gniazda Betaru w sąsiednich miasteczkach - Wodzisławiu, Sędziszowie i Chęcinach i ich również zapraszaliśmy do nas. Szczególnie częste kontakty utrzymywaliśmy z gniazdem wodzisławskim, którego członkowie prawie zawsze byli obecni na naszych referatach i przedstawieniach teatralnych. Na czele wodzisławskiego gniazda stał oddany towarzysz Tuwje Zeligfeld.
Spośród przywódców partii rewizjonistycznej Jędrzejów odwiedzili: dr Dawid Wdowiński [lekarz neurolog i psychiatra, według niektórych źródeł współzałożyciel i przewodniczący Żydowskiego Związku Wojskowego, uczestnik i jeden z faktycznych przywódców powstania w getcie warszawskim - przyp. MM], Cwi Banfeld, dr Abram Lipman, Josef Klarman i towarzysz Bernsztajn.
Duże grupy naszych towarzyszy jeździły do Kielc za każdym razem, gdy nasz wielki lider Zeew Żabotyński [przywódca ruchu syjonistycznego, dziennikarz i pisarz, założyciel Legionu Żydowskiego walczącego w czasie I wojny światowej - przyp. MM] błogosławionej pamięci wygłaszał tam referat.
Jędrzejowski Betar był życiodajnym źródłem wszystkich okolicznych gniazd, które zostały przez nas zorganizowane.
W roku 1930 odbyła się w Kielcach wielka regionalna konferencja syjonistyczna z udziałem przywódcy polskiego żydostwa, posła na Sejm Icchaka Grinbojma [Izaak Grünbaum - działacz syjonistyczny w II Rzeczypospolitej,  poseł na Sejm RP, jeden z sygnatariuszy deklaracji niepodległości Izraela - przyp. MM], redaktora Hajntu [Hajnt - hebr. Dzisiaj - jedna z najbardziej poczytnych gazet żydowskich w II RP, de facto organ prasowy syjonizmu - przyp. MM] Abrama Goldberga błogosławionej pamięci i sekretarz komitetu generalnego organizacji syjonistycznej dr Ester Mangel błogosławionej pamięci. Wzięliśmy w niej udział ale już jako rewizjoniści. Zorganizowaliśmy tam opozycję, na której czele stali Josef Klarman z Sosnowca oraz aktywny towarzysz Majerfeld z Końskich. Delegatami z Jędrzejowa byli: Mosze Prajs błogosławionej pamięci i, mówiąc o żyjących, Izrael Dutkiewicz.
W roku 1934 zwróciliśmy się do specjalnego polskiego resortu zajmującego się szkoleniem wojskowym (P.W.) [Przysposobienie Wojskowe - młodzieżowa organizacja wojskowa w latach 1927-39, której celem było przygotowanie młodzieży do służby wojskowej - przyp. MM] przy starostwie w Jędrzejowie o wydanie nam zgody na odbycie szkolenia wojskowego z bronią. Odmówiono nam jej pod pretekstem, że taka jednostka” może zostać zalegalizowana tylko pod warunkiem przyjęcia nazwy „Legion imienia Berka Joselewicza”.
Zrezygnowaliśmy zważywszy na to, że legion ten znajdował się pod wpływem asymilacjonistów [asymilacja – ruch społeczny i prąd kulturowy, który postulował emancypację Żydów, otwarcie kultury żydowskiej na wpływy zewnętrzne, uczestnictwo w życiu społecznym i kulturze europejskiej oraz reformę judaizmu - przyp. MM]. W niedługim czasie udało nam się jednak zalegalizować jednostkę wojskową” imienia [naszego] przywódcy, Włodzimierza [Zeewa] Żabotyńskiego. Dr Julian Szaferman, polski oficer rezerwy, stanął na czele tej organizacji. Żydowscy podoficerowie Wojska Polskiego przeprowadzili z nami ćwiczenia wojskowe. Zaproszono nas nawet oficjalnie do wzięcia udziału w uroczystościach polskiego święta narodowego 3 Maja.
Radością napawał widok naszych żydowskich chłopców maszerujących dumnie wraz z polskimi żołnierzami. Polacy, rozumie się samo przez się, patrzyli z góry z wielkim rozdrażnieniem, ale żydowscy ojcowie i matki czerpali radość z widoku swoich maszerujących dzieci. Podobnie cała żydowska społeczność była bardzo zadowolona.

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego






KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz / Norwegia - cz. 2/4

cz. 2/4
Ruch syjonistyczny, a w szczególności partia Mizrachi, wyróżniał się wśród społeczności żydowskiej miasta. Zajmował również ważne miejsce w centralnych organach partii w Warszawie, które nadały nam przydomek „biało-niebieski Jędrzejów” [od barw ruchu syjonistycznego - przyp. MM]. Z dumą możemy przyznać, że nasze miasto całkowicie na to miano zasłużyło.
Jędrzejów był jednym z kilku miast w Polsce, w których organizacje syjonistyczne mogły sobie pozwolić na wybudowanie własnych, pięknych siedzib. Koncentrowała się tam aktywność syjonistyczna, jak również działalność narodowych funduszy - Żydowskiego Funduszu Narodowego Keren Kajemet Le-Israel [centralny fundusz ruchu syjonistycznego - zebrane środki przeznaczano m.in. na wykup ziemi w Palestynie - przyp. MM] i Keren Hajesod [hebr. Fundusz Podwalin - centralna instytucja finansująca działalność Agencji Żydowskiej dla Palestyny. Zajmowała się m.in. finansowaniem imigracji żydowskiej do Palestyny - przyp. MM], jak również istniała tam biblioteka.
Na czele organizacji syjonistycznej stali: zdolny działacz reb Alter Jechiel Topiol błogosławionej pamięci, (...) Mordechaj Śledzik, Chaim Bresler błogosławionej pamięci, Pinchas Szternfeld błogosławionej pamięci, ‎Mosze Fisz błogosławionej pamięci, dr Polak błogosławionej pamięci i jeszcze inni działacze, nazwisk których niestety nie pamiętam.
Jędrzejowską ludność żydowską o nastawieniu narodowym (...) reprezentowali: reb Icchak Ickowicz błogosławionej pamięci, przewodniczący partii Mizrachi, członek dozoru bożniczego oraz rady miejskiej, a także różnych instytucji społecznych (po wojnie wyjechał do Izraela i tam zmarł); wszechstronny działacz społeczny reb Szlama Dudkiewicz błogosławionej pamięci, jeden z przywódców Mizrachi, członek dozoru i rady miejskiej, reprezentujący swoją partię w licznych instytucjach społecznych; reb Chaim Bresler błogosławionej pamięci - członek dozoru i rady miejskiej, jeden z liderów organizacji syjonistycznej; reb Mosze Wargoń błogosławionej pamięci - członek rady miejskiej i ważnych instytucji społecznych; reb Ezriel Ingber błogosławionej pamięci, wiodący członek Mizrachi, dozoru bożniczego i reprezentant swojej partii w rozmaitych instytucjach społecznych (zmarł w Izraelu); reb Baruch Zonszejn błogosławionej pamięci, przywódca Ceirej Mizrachi [młodzieżowa organizacja syjonistyczna związana z syjonistyczną partią religijną Mizrachi - przyp. MM], przedstawiciel Keren Kajemet Le-Israel i ich reprezentant w instytucjach miejskich i społecznych (zmarł w Izraelu).
W roku 1929, po wielkiej rzezi przeprowadzonej przez Arabów przede wszystkim na terenach Starego Jiszuwu [termin odnosi się do wszystkich Żydów zamieszkałych w Palestynie przed aliją roku 1882 rozpoczętą przez ruch syjonistyczny. Stary Jiszuw obejmował m.in. Jerozolimę, Safed, Tyberiadę, Hebron - przyp. MM], jędrzejowska młodzież zwróciła się w stronę rewizjonizmu uważając, że tylko poprzez zdecydowaną walkę przeciwko władzom mandatu brytyjskiego [Brytyjski Mandat Palestyny - przyp. MM] oraz aktywny opór przeciw arabskim mordercom będziemy w stanie doprowadzić do urzeczywistnienia Deklaracji Balfoura [deklaracja brytyjskiego rządu z 1917 r. okazująca pragnienie odtworzenia w Palestynie „żydowskiej siedziby narodowej”, co było odpowiedzią na oczekiwania i starania ruchu syjonistycznego - przyp. MM] i stworzenia narodowego domu dla narodu żydowskiego w Ziemi Izraela.
Nasza młodzież, która grupowała się dotąd wokół Organizacji Ogólnych Syjonistów, przeszła do rewizjonistów [Organizacja Syjonistów-Rewizjonistów w Polsce - założony przez Włodzimierza (Zeewa) Żabotyńskiego prawicowy odłam ruchu syjonistycznego - przyp. MM]. Koordynator partii oddelegował do nas sekretarza generalnego, doktora Abrama Lipmana, który zreferował cele ruchu rewizjonistycznego, a także założył u nas gniazdo [nazwa podstawowej komórki organizacji młodzieżowej - przyp. MM] Betaru, a także gałąź Związku Syjonistów-Rewizjonistów.
W skład pierwszej komendy weszli: Izrael Dudkiewicz (komendant gniazda), Mosze Prajs (zastępca komendanta), Mosze Wdowiński (sekretarz) oraz Wolf Rozenholc (skarbnik).
Zabraliśmy się do pracy z największym entuzjazmem i osiągnęliśmy wielki wpływ na jędrzejowską młodzież ze wszystkich środowisk. Do tego stopnia, że na pierwszym zjeździe Betaru w Warszawie w roku 1930, nasze gniazdo reprezentowało 20 towarzyszy i towarzyszek.
Udało nam się przyciągnąć do naszego ruchu prominentnego działacza społecznego i kulturalnego Mosze Zylbersztajna, niech Bóg pomści jego krew, który przejął kierownictwo jędrzejowskiej partii rewizjonistycznej i znacznie rozszerzył jej działalność. Mosze Zylbersztajn błogosławionej pamięci prowadził kursy hebrajskiego, które były niezwykle popularne.
W każdy piątek wieczorem wygłaszał referaty na rozmaite aktualne tematy syjonistyczne i społeczne. Na jego wykłady zwykli przychodzić ludzie ze wszystkich grup społecznych, nie tylko rewizjoniści. Zylbersztajn organizował też punkty hachszary [hebr. przygotowanie - program przygotowujący młodych Żydów do zasiedlania Palestyny, życia w kibucach poprzez zdobywania umiejętności zawodowych w takich dziedzinach jak np. rolnictwo, ogrodnictwo. Realizowany przez różne organizacje syjonistyczne - przyp. MM]. Niestety nie udało nam się wysłać naszych towarzyszy do Ziemi Izraela legalną drogą (z certyfikatami) [certyfikaty zezwalające na osiedlenie się wydawały brytyjskie władze Mandatu Palestyny - przyp. MM], zmuszeni byliśmy zatem korzystać z emigracji B [Alija Bet - nielegalna emigracja Żydów do Palestyny w czasach drugiej wojny światowej oraz w ostatnich latach istnienia Brytyjskiego Mandatu Palestyny - przyp. MM], którą organizowała partia rewizjonistyczna.
W tamtym gorzkim czasie, gdy antagonizmy wewnątrzpartyjne doprowadziły w wielu miastach Polski wręcz do rozlewu krwi, my w naszym Jędrzejowie uniknęliśmy tego ponieważ na czele wszystkich ugrupowań syjonistycznych stali ludzie dojrzali do swych obowiązków, umiejący unikać nieuzasadnionej nienawiści.
Należy zauważyć, że na czele ruchu chalucowego stali wówczas: znany działacz Izrael Gurtman, Manie i Aharon Horowicz i inni, których nazwisk niestety już nie pamiętam.
W ostatnich latach przed wybuchem drugiej wojny światowej ruch rewizjonistyczny osiągnął swój nawiększy rozkwit. Zorganizowano wtedy: grupę studencką Masada, do której należeli uczniowie gimnazjum i innych szkół; Związek Rezerwistów [Brit he-Chajal - ruch zrzeszający weteranów Wojska Polskiego i Legionów, mający na celu organizowanie szkoleń wojskowych dla przyszłych żołnierzy armii żydowskiej; część ruchu syjonistycznego - przyp. MM], na którego czele stał dr Julian Szaferman, dr Perlman i dwóch innych towarzyszy. Powstał także Brit Jeszurun [założona w 1933 roku organizacja Żydów ortodoksyjnych, działająca w ramach Unii Syjonistów Rewizjonistów - przyp. MM] pod kierownictwem Izraela Henocha.

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego





poniedziałek, 26 grudnia 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Eliezer Rubinsztajn / Tel Awiw - cz. 2/2

cz. 2/2 
 

Eliezer Rubinsztajn i Josef Śledzik, w towarzystwie jędrzejowskiej rodziny rzemieślniczej, niosą sztandar do synagogi.
 
W roku 1919 stowarzyszenie rzemieślników nawiązało kontakt z centralą amerykańskiego Jointu w Warszawie i otrzymało od niej produkty żywnościowe dla ubogich rzemieślników i ich rodzin. W ramach stowarzyszenia powstał specjalny komitet, który prowadził akcje pomocowe oraz zakładał stołówki dla dzieci w wieku szkolnym.

W skład komitetu wchodzili: Zysze Szwarcbard, Mendel Rubinsztajn, Alter Jechiel Topiol, Henich Isakow [Ajsakow], Jakow Herszkowicz, Abram Toporski, Mosze Nurik, Izrael Waler, Szmul Sakowski, Josef Śledzik i Lejbl Sobkowski.

Powstał także komitet kobiecy, w którym zasiadały: Racl Rubinsztajn, Ruchla Goldman i Chana Sobkowski.

W roku 1929 stowarzyszenie podjęło decyzję o stworzeniu własnego sztandaru, który miał symbolizować wszystkie działania stowarzyszenia na rzecz rzemiosła. Powołana została komisja do spraw proporca, składająca się z dziesięciu towarzyszy oraz autora niniejszych słów, która wspólnie z towarzyszem Natanem Toporskim podjęła się zadania stworzenia sztandaru. Przygotowania trwały prawie cały rok. Ale warto było. Sztandar był piękny i estetyczny. Jego prezentacja przekształciła się w wielkie święto dla żydowskich rodzin z Jędrzejowa.

Na środku rynku ustawiliśmy drewnianą trybunę długą na piętnaście metrów i szeroką na dziesięć. Sztandar rozłożyliśmy na wielkim stole, na którym leżał także pozłacany młotek oraz srebrne ćwieki.

Poza rzemieślnikami do uczestnictwa w naszym wielkim święcie zaproszonych zostało także stu prominentnych mieszkańców miasta.

Eliezer Rubinsztajn i Natan Toporski jako młodzi chłopcy

Chazan [kantor] wraz z chórem przygotował stosowne modlitwy, po których znamienitych gości zapraszano, zwracając się do nich po nazwisku, by każdy z nich przybił do drzewca sztandaru srebrny ćwiek. Każdy z gości wznosił toast. Orkiestra grała wesołe marsze, a kantor wraz z chórem zaśpiewali Pieśń Syjonu i Jerozolimy [שירי ציון וירושלים].

Po zakończeniu uroczystej ceremonii autor niniejszego tekstu miał zaszczyt wnieść sztandar do bejs-hamedreszu w otoczeniu przyjaciół: Natana Toporskiego, Juwala Wolfowicza, Abrama Toporskiego, Józefa Śledzika, Fiszla Zylberszaca i Natana Goldberga. W bejs-hamedreszu kantor [hot gemacht] „El mole rachamim” dla dusz przyjaciół, którzy nie dożyli tej wielkiej radości [od słów „El mole rachamim“ (Boże pełen miłosierdzia) zaczyna się żydowska pieśń za umarłych - przyp. MM].

Z synagogi goście i przyjaciele stowarzyszenia rzemieślników przeszli do jego siedziby, gdzie stoły były już zastawione. Radosne świętowanie trwało aż do wschodu słońca. Obchody zakończyło odśpiewanie hymnu narodowego - Hatikwy.

Niestety sztandar nie przetrwał - został spalony wraz z tymi, których był symbolem… Nie ma sztandaru i nie ma Żydów w naszym niegdyś drogim mieście Jędrzejowie.

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego








KSIĘGA PAMIĘCI - Eliezer Rubinsztajn / Tel Awiw - cz. 1/2

cz. 1/2

Żydowscy rzemieślnicy i działacze

Pierwszymi wykwalifikowanymi rzemieślnikami byli w Jędrzejowie: mój dziadek reb Leml [Ezriel?] Rubinsztajn, mój wuj reb Chaim [dopisane ręcznie - przyp. MM] Mendel Rubinsztajn oraz mój ojciec reb Mendel Rubinsztajn, który osiedlił się w Jędrzejowie po roku 1912.

Nasze miasteczko było zwykle gniazdem dzikiego antysemityzmu, szerzonego głównie przez księdza Marchewkę [hebr. galekh (גלח) - pejoratywne określenie ksiądza katolickiego przyp. MM]  - przywódcę seminarium duchownego przy jędrzejowskim klasztorze.

Również przeor klasztoru był aktywny przeciwko Żydom i agitował za bojkotem żydowskiego rzemiosła.

Ale przyszły czasy, gdy ci sami antysemiccy księża znaleźli się w potrzebie i konieczna im była pomoc mego dziadka, ojca i wuja, niech spoczywają w pokoju, ponieważ żaden chrześcijański rzemieślnik nie był w stanie wykonać niezbędnych prac... Nie mając wyboru, pobożni księża zmuszeni byli, biedactwa, oddać świętą pracę przeklętym żydom w długich kapotach, których twarze zdobiły długie brody...

Pobożni Polacy płakali rzewnymi łzami widząc jak trzech ubranych w kapoty Żydów przychodzi dzień w dzień do ich świętego klasztoru… Z czasem liczba żydowskich rzemieślników  w Jędrzejowie wzrosła. W końcu postanowili oni założyć Stowarzyszenie Rzemieślników Żydowskich.

Założycielami stowarzyszenia byli: Leml Rubinsztajn, Chaim Mendel Rubinsztajn, Mendel Rubinsztajn, Alter Jechiel Topiol, Abram Toporski, Izrael Waler, Majer Zalcberg, Lejbl Sobkowski, Szmul Sakowski, Dawid Chenciński, Josef Śledzik, Mosze Norik, Lejbke Złotnik, Jeszajahu Fajgenblat, Szlama Feldman, Jakow Gliksman, Fiszel Zylberszac i Lejbusz Lederman. Większość z nich odeszła już z tego świata.

Zarząd stowarzyszenia bardzo wspomagał zubożałych rzemieślników, wspierał edukację i wychowanie dzieci, by ulżyć rzemieślnikom w pracy, (...) a przede wszystkim - umożliwić im pożyczki na konstruktywne cele, dostępne na dogodnych warunkach.

koniec cz. 1/2

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego






KSIĘGA PAMIĘCI - Lejbusz Edelist / Toronto

Co się stało z naszymi braćmi podczas drugiej wojny światowej


Kiedy poproszono mnie o spisanie moich wspomnień o Jędrzejowie, okazało się to trudnym zadaniem.
Od 1928 roku mieszkam w Kanadzie. Pamiętam, że urodziłem się w Jędrzejowie, tam mieszkali moi drodzy rodzice - mój ojciec, błogosławionej pamięci Jekl Edelist i moja mama Chana Fejga. Moja rodzina była, dzięki Bogu, liczna [w oryginale: kenejna hore czyli  „bez złego oka” - słowa wypowiadane by ustrzec się uroku. Za: https://delet.jhi.pl/pl/psj?articleId=17776]. Dom był pełen dzieci - moich braci i sióstr. Większość z nich została wymordowana przez Hitlera, niech jego imię będzie wymazane.
Pamiętam dwie rzeczy z mojego dzieciństwa.
Po pierwsze, mój tata błogosławionej pamięci  chciał abym został rabinem, ale nigdy do tego nie doszło. Owszem, uczyłem się w jesziwie. Moim nauczycielem był Josele z Chełma, zięć Jechiela Szejnfelda z Kielc i wnuk Judla Kaminera z Podzamcza, rabinów z Góry Kalwarii, a mówiąc wprost - mój teść.

Reb Josele z Chełma był ważną postacią podczas Strasznych Dni [w judaizmie dziesięć dni nowego roku - od święta Rosz Ha-szana do Jom Kipur - przyp. MM] na dworze dynastii Ger [jedna ze słynnych chasydzkich dynastii wywodząca się z Góry Kalwarii - Ger w języku jidysz - przyp. MM ]. Jego niguny śpiewane są do dziś w sztiblach Ger na całym świecie.

Druga rzecz, którą pamiętam (mówi się, że pamiętamy tylko głupstwa) to to, co wyrabialiśmy będąc uczniami bet-hamidraszu. To były naprawdę straszne głupstwa, których żałuję do dzisiaj - i być może żałują ich razem ze mną wszyscy, którzy brali w nich udział?
W miesiącu tamuz [dziesiąty miesiąc kalendarza żydowskiego - czerwiec-lipiec w kalendarzu gregoriańskim - przyp. MM], w pierwszą jorcajt [rocznicę śmierci - przyp. MM] Benjamina Zewa Hercla błogosławionej pamięci [Teodor Herzl, ideologiczny twórca Państwa Izrael. Chodzi więc o rok 1905 - Herzl zmarł 3 czerwca 1904 r.], jędrzejowscy syjoniści chcieli urządzić ceremonię w bet-hamidraszu. Syjonizm był wtedy trefny [w znaczeniu: zakazany - przyp. MM] wśród ludzi religijnych. Dlatego wszyscy uczniowie bet-hamidraszu zaczęli modlić się na głos aby zagłuszyć głos chazana, który odmawiał słowa upamiętnienia. I udało im się!

Myślę, że Księga Pamięci służy właśnie przywoływaniu takich kuriozów [jak opisane powyżej]. Chodzi o to by opowiedzieć naszym dzieciom, a potem ich dzieciom, co mogło się wydarzyć w miasteczku ich przodków.

A teraz kilka zdań o tym jak zareagowaliśmy na wielkie nieszczęście, które spotkało polskich Żydów i naszych jędrzejowskich męczenników. Dowiedziawszy się, że żyje jeszcze niewielka liczba jędrzejowskich Żydów, którzy znajdują się w Niemczech, szybko zorganizowaliśmy Jędrzejowskie Towarzystwo Pomocowe i choć było nas niewielu - mój brat Chaim, Abram Pleszowski, jego siostra Bajla, Rubinsztajn, Gołda Zernicka i ja - pracując ponad siły wysłaliśmy do Niemiec tyle paczek z żywnością ile tylko mogliśmy. Nawiązaliśmy również kontakt z ludźmi z Jędrzejowa w Nowym Jorku, którzy wydelegowali do nas przyjaciół - Mosze Chencińskiego i Berla Mordkowicza. Wspólnie opracowaliśmy plan akcji pomocowych dla naszych jędrzejowskich współziomków i robiliśmy wszystko, aby  mogli jak najszybciej opuścić te przeklęte Niemcy i znaleźć schronienie w Izraelu lub w innym kraju, w którym Żydzi mogą być wolni.

Z radością i zadowoleniem przyjęliśmy decyzję o wydaniu Księgi Pamięci poświęconej naszej zniszczonej żydowskiej społeczności, naszym męczennikom. Postanowiliśmy pomóc w urzeczywistnieniu tak ważnej inicjatywy. Szczególne podziękowania należą się jędrzejowskiemu ziomkostwu z Nowego Jorku za zorganizowanie tej świętej pracy również w Kanadzie.

Każdy z nas, pochodzący z Jędrzejowa, z podziwem brał do ręki Księgę Pamięci i błogosławił tych, którzy wystawili naszemu miastu ten historyczny pomnik.
 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego







 
 
 

niedziela, 25 grudnia 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Mosze Wajcman / Nowy Jork

Czwartek w Jędrzejowie (wspomnienia)


Moje wspomnienia z miasteczka Jędrzejów, w którym się urodziłem, budzą we mnie obrazy z przeszłości. Moje oczy do dziś widzą wszystkie ulice i uliczki, które były mi zawsze tak drogie.
Widzę piękne zielone pola dookoła naszego sztetl, piękne sady owocowe, pełne soczystych jabłek i gruszek, które zdobiły miasto ze wszystkich stron.
Pamiętam jędrzejowskie szabaty w latach mojej młodości - w piątek wieczór chłopcy i dziewczęta z różnych grup społecznych, wykształceni i prości, wychodzili na drogę do lasku w Podchojnach, a spacerując śpiewali różne ludowe piosenki. Ze wszystkich, które zwykliśmy śpiewać, szczególnie utkwiła mi w pamięci pieśń „Kinder-jorn” [„Lata dziecięce” - piosenka Mordechaja Gebirtiga - przyp. MM]:
Och, moje dziecięce lata, na zawsze pozostaniecie żywe w mojej pamięci!
Trzymając pióro w dłoni aby zapisać garść wspomnień, odkrywa się przed moimi oczyma miejsce, w którym urodziłem się i wychowałem, wszystkie zaułki miasta, w którym przeżyłem to, co najpiękniejsze i najdroższe - dusza moja.
Pamiętam także coś z jędrzejowskiej rzeczywistości - czwartkowy targ.
[Przypominam sobie, że] w środę wieczorem żydowscy sklepikarze i handlarze zaczynali zerkać w niebo. Zawsze gdy pojawiały się chmury, zwykli z drżącym sercem prosić Boga: „Dobry Boże! Wstrzymaj deszcz do piątku - targ musi się odbyć!”
A kiedy Bóg wsłuchiwał się w ich prośby i w czwartek rano wychodziło słońce, kupcy i rzemieślnicy wznosili ręce ku niebu i cicho szeptali słowa wdzięczności dla Stworzyciela Wszechświata, który nie nie zostawił swojego Ludu Izraela…
O świcie ulice i uliczki były jeszcze puste. Z daleka słychać było końskie rżenie - był to pierwszy sygnał, że nadchodzą. Ze wszystkich stron zaczynały się zjeżdżać chłopskie fury załadowane wszystkim co najlepsze, kurami i jajkami, owocami i warzywami, z chłopką i jej dziećmi, którym trzeba było kupić jakieś „mecyje”.
Z drugiej strony dochodziło skrzypienie drzwi. Żydowski Jędrzejów też chciał się załapać. Żydzi biegli w tałesach i tefilin chcąc zdążyć na wspólną modlitwę. Wszyscy kłócili się o pierwszy minjan [kworum modlitewne niezbędne do wspólnej modlitwy, wynoszące dziesięciu dorosłych mężczyzn – przyp. MM]. Krótko mówiąc, dziś każdy się spieszy, cóż począć?

Czwartkowy targ - rok 1890.


Składy [wokół Rynku] otwierają się szybko, również wszystkie stragany wypełniają się produktami. Efraim jest pierwszym, który rozkłada swoje produkty, owoce i warzywa - od bramy aż do zakładu Minca.
Wkrótce pojawiają się także tandeciarze ze swoimi ubraniami (...), szewcy z butami. Dalej dołączają kolejni kupcy - ktoś z galanterią, ktoś z zabawkami, wreszcie ktoś z jedzeniem i zimnym bimbrem.
Większość chłopów, którzy przybywają do miasta z własnymi plonami, przyjeżdża z dużym opóźnieniem. To chłopi, których energiczni kupcy zatrzymali na rogatkach miasta wykupując cały towar. Ale nie wszyscy chłopi dają się zatrzymać. Ci z nich, którzy mają żyłkę do handlu będą windować ceny do tych, które płaci się w mieście - ich, broń Boże, nie oszukasz…

Czwartkowy targ w Jędrzejowie - rok 1898.

Około godziny 10 rano jarmark jest już w pełnym rozkwicie. W miasteczku jest tłoczno i gwarno. Tak jest do południa. Później targ zaczyna się kurczyć. Chłopi kończą swoje zakupy, przeliczając pieniądze, które im jeszcze zostały.

Jeśli jarmark był udany, kupują coś jeszcze lub idą do szynku zabawić się.

Żydowscy kupcy i rzemieślnicy również podliczają rachunki i pozostały zarobek. Zastanawiają się komu trzeba udzielić pożyczki [niskoprocentowa lub bezprocentowa pożyczka udzielana Żydom w potrzebie przez społeczną kasę pożyczkową Gemilus Chesed - przyp. MM], a kto może jeszcze zaczekać do jarmarku w innym miasteczku. Planują gdzie i kiedy jechać aby załapać się na kolejny dobry jarmark lub dzień targowy. Podliczają rachunek zysków.

Tak żyli i handlowali nasi jędrzejowscy bracia, brali śluby, dawali hojne posagi, zakładali rodziny - do czasu gdy przyszedł diabeł i unicestwił wszystko na tym bożym świecie. Zawsze będziemy nosić pamięć o nich głęboko w naszych sercach.

Tak jędrzejowscy Żydzi handlowali butami w dzień targowy - rok 1898.







 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego