Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1926. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1926. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 października 2026

KSIĘGA PAMIĘCI - Eliezer Rubinsztajn

Polski hrabia w gościach u mego dziadka, błogosławionej pamięci Lemla Rubinsztajna

Było to w roku 1926. Byłem wtedy małym chłopcem i widziałem to wszystko na własne oczy, wyglądając przez okno.

Przed podwórzem dziadka zatrzymał się nagle piękny powóz zaprzężony w cztery konie. Z powozu wysiadł starszy pan, dziedzic, a za nim dama w wieku około pięćdziesięciu lat. Zapukali do drzwi i zapytali: czy mieszka tutaj obywatel Leml Rubinsztajn?

Mój dziadek, zaskoczony wizytą tak znamienitych gości, zaprosił ich by usiedli i czekał z przejęciem…

I posłuchajcie tej pięknej opowieści o wielkim osiągnięciu dawnej polskiej szlachty! [sarkastyczne określenie - bohater tej opowieści ocenia działania swoich gości jako niepraktyczne, absurdalne - przyp. MM]

„Jeździmy - powiedział dziedzic - od miasta do miasta, od sztetla do sztetla, i rozpytujemy w magistratach o najstarszych mieszkańców miejscowości. W jędrzejowskim urzędzie poinformowano nas, że najstarszym obywatelem miasta jest pan i dano nam pański adres”.

Dziadek wciąż był zdumiony ponieważ nigdy nie zamierzał wyjawiać swojego wieku obawiając się, ma się rozumieć, złego uroku. Dziedzic wnet zrozumiał w czym rzecz i rzekł: „Pański wiek znany jest nam już dzięki magistratowi. Chcielibyśmy tylko usłyszeć kilka opowieści z pańskiego długiego życia”.

Nie mając wyboru, dziadek zgodził się i oto co im opowiedział:

„Mając nie więcej niż piętnaście lat zostałem wcielony do armii. Wziąłem udział w wojnie turecko-rosyjskiej. Odsłużyłem carowi całe 12 lat..."

Dziadek nie żałował im i opowiadał przeróżne historie wojenne, [niemal] jak z „tysiąca i jednej nocy”.

Goście podziękowali mu z całego serca i rzekli: „Nie pożałujesz, żeś nam opowiedział o tylu interesujących wypadkach…”

Jakieś dwie godziny później zatrzymały się przed dziadkowym domem trzy wozy zapakowane po brzegi rozmaitymi workami, skrzyniami i innymi rzeczami. Był tam też starszy chrześcijanin, który wyglądał na zarządcę dóbr dziedzica. Wszedł do domu dziadka i zapytał: „Czy tu mieszka obywatel Leml Rubinsztajn?”. Otrzymawszy pozytywną odpowiedź wyjął list napisany przez „szalonego hrabiego” i jego małżonkę, i przeczytał: „W podziękowaniu za wszystkie informacje o wojnie turecko-rosyjskiej, które usłyszeliśmy od pana, przesyłamy trochę produktów dla pana i pańskiej rodziny”.

U dziadka nie było wystarczająco dużo miejsca na tak ogromny prezent. Zmuszony był zatem wynająć specjalny magazyn, który mógł to wszystko pomieścić.

„Fornale” zabrali się do pracy i świeżo wynajęty skład zapełnił się licznymi workami mąki, ziarna i innymi produktami spożywczymi. [Był też] Cały wóz ziemniaków, kapusty i buraków, rozmaitych owoców - jabłek, gruszek i śliwek, a nawet kilka snopków słomy do sienników.

Produktów było tak dużo, że starczyło by wykarmić nie tylko dziadka i jego rodzinę - dziadek rozdzielił też część produktów między biednych.

Podczas wizyty hrabiego i jego żony, mój dziadek był już stulatkiem ale miał przywilej długiego życia - zmarł w wieku 106 lat. Niech pamięć jego będzie błogosławiona!