Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tenenbaum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tenenbaum. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2026

KSIĘGA PAMIĘCI - Kalman Chęciński / Holon cz. 2

 ב

Pierwsza wojna światowa zbliżała się do końca dzięki rewolucjom, które wybuchły w carskiej Rosji, Niemczech i Austrii. Polska odzyskała niepodległość po wielu latach niewoli i stała się niezależną republiką. Jędrzejowski kahał [gmina żydowska] razem z całym polskim żydostwem widziały w odnowieniu polskiej państwowości również własną emancypację. Mieliśmy nadzieję na narodową autonomię - dla Żydów był to powód do radości tak samo jak dla społeczności polskiej. Mieliśmy nadzieję na lepsze jutro i wierzyliśmy, że marszałek Józef Piłsudski, wraz z polską niepodległością, przyniesie wolność także Żydom.
Wybrany został pierwszy niepodległy Sejm (polski parlament), w skład którego weszli także żydowscy deputowani - przede wszystkim Icchak Grynbaum [inna pisownia nazwiska: Grünbaum] i Apolinary Maksymilian Hartglas. Stworzyli oni koło skupiające wszystkich żydowskich deputowanych z Sejmu i Senatu.
Już w pierwszych miesiącach niepodległości Polska zmobilizowała do armii kilka roczników [rekrutów] - wybuchła krótka acz krwawa wojna z na wpół upadłą armią bolszewicką. Zaczęło się od żądań terytorialnych, po których Armia Czerwona doszła aż nad brzeg Wisły. Dzięki francuskiej pomocy militarnej została jednak odparta pod Warszawą. Po tym nastał pokój. W szeregach nowej polskiej armii w wojnie wzięło udział wielu Żydów.
W tamtym czasie rozgorzała wielka [anty-] żydowska heca - żydowskie życie [znów] stało się bezwartościowe. Miały miejsce pogromy w Kielcach [prawdopodobnie chodzi o tzw. pierwszy pogrom kielecki 11-12 listopada 1918 - wystąpienia antyżydowskie, w których zginęło 4 Żydów, a 250 zostało rannych - przyp. MM] i okolicznych miejscowościach. W Jędrzejowie doszły nas wieści, że na czwartkowym targu, gdy kupcy będą ze swoimi towarami na ulicach, chłopi, podburzani ciągle przez „endeków” (reakcyjną i antysemicką partię polską), przyjdą rabować żydowski dobytek. Mówiło się też, że chłopi przyjdą uzbrojeni w noże i siekiery by dokonać masakry na Żydach. Również w miasteczku Wodzisław niedaleko Jędrzejowa spodziewano się pogromu. Atmosfera w naszej okolicy była napięta ponieważ wiedzieliśmy, że polska policja nie przeciwstawi się pogromszczykom nawet gdyby chciała, i nie zapanuje nad sytuacją jeśli dojdzie do krwawego ataku.
Jędrzejowska gmina żydowska, na czele z inżynierem Mosze Tenenbaumem, Jakubem (Kawke) Ingberem, Mosze Zylbersztajnem zwołała zebranie w miejskim bejs midraszu gdzie postanowiono wystosować manifest do marszałka Józefa Piłsudskiego oraz żydowskich posłów na Sejm, między innymi Icchaka Grynbauma. [W manifeście] wzywano by wystąpili z interpelacją w Sejmie aby zapewnić bezpieczeństwo życiu i własności Żydów w obliczu nowych pogromów, [spodziewanych] jako następstwo tych, które już miały miejsce. Wybrana została delegacja w postaci dwóch osób, które pojadą do Warszawy by wręczyć polskiemu marszałkowi petycję gminy. Delegatami byli inżynier Mosze Tenenbaum i Jakub (Kawke) Ingber. Interwencja odniosła właściwy skutek. Z Warszawy wysłano zdecydowany rozkaz do policji i innych organów władzy w Jędrzejowie by te nie dopuściły do pogromu. W ten sposób miasto nasze uniknęło wielkiego nieszczęścia. (Dla zilustrowania tamtego okresu w Polsce drukujemy w Księdze Pamięci reprodukcje oryginału oraz bardzo interesującego memorandum wraz z hebrajskim tłumaczeniem). Pomimo obietnic, że władze zatrzymają prześladowania Żydów, pobicia w pociągach czy napady na ulicach zdarzały się nadal w mniejszych i większych miejscowościach. I to mimo to, że w tym czasie wojna z bolszewikami trwała w pełni, miały miejsce krwawe potyczki, w których wielu żydowskich chłopców przelewało swoją krew za Polskę. Przybył też wtedy generał Haller ze swoją armią składającą się z antysemitów, endeków i innych podejrzanych typów, i zaczęli napadać na Żydów, a w szczególności golić im brody w pociągach i na ulicach. Zdarzały się także krwawe przypadki wyrzucania żydowskich pasażerów przez okna pędzących pociągów.
W tamtym czasie zdarzyła się w nowej Polsce jeszcze jedna straszna rzecz. Władze wojskowe rozkazały usunąć żydowskich oficerów i żołnierzy z różnych formacji i internować ich jako „nielojalnych obywateli” w owianym złą sławą obozie internowania w Jabłonnej. Niełatwo jest opisać udręki, zniewagi, ból i cierpienie, których żydowscy żołnierze doświadczyli w polskiej armii, a to wszystko - jak już mówiłem - [w czasie] gdy przelewali swoją krew na frontach wojny przeciwko bolszewikom.
Tuż przed mobilizacją do polskiej armii byłem, razem z moimi przyjaciółmi, w ferworze pracy społecznej, jak również na rzecz partii Poalej Syjon w Jędrzejowie. Moi przyjaciele Izrael Gurtman, Herszel Trajster, Mendel Dancygier, Rywka Zaromb, Chana Kamrat i wielu innych, wspierali mnie w codziennej pracy. Działalności [tej] przewodził znany działacz jędrzejowski, błogosławionej pamięci Jehuda Dan. Pewnego ranka musieliśmy jednak przerwać naszą rozległą działalność i wrócić do wojska by walczyć za sprawę, która nie była naszą. W przygnębiającym nastroju i z ciężkim sercem, zostaliśmy zmobilizowani. Każdego z nas skierowano w inne miejsce, a po krótkim szkoleniu zostaliśmy wysłani na front.
Traf chciał, że jako drukarza z zawodu, przydzielono mnie do sztabowej drukarni. Najpierw przeszkolono mnie jak obchodzić się z karabinem maszynowym po czym zostałem skierowany do pomocy przy drukowaniu poufnych rozkazów. Moja praca przebiegała normalnie - mój szef nie mógł na mnie narzekać, nie miał też wobec mnie żadnych uwag. W krótkim czasie stałem się jednym z ekspertów w tej pracy.
W tamtym czasie polska armia dotarła na przedpola Kijowa. Nie trwało to jednak długo - bolszewicy rozpoczęli kontrofensywę, którą dowodził przede wszystkim generał Budionny. Polska otrzymała mocny cios. Armia była zmuszona do stopniowego wycofywania się i nie była w stanie zatrzymać potęgi postępującej Armii Czerwonej, która dotarła aż pod Warszawę. Była obawa, że Warszawa również padnie. Polska skoncentrowała wszystkie swoje siły w okolicach stolicy. Z Paryża przybył pilnie generał Foch, „anioł zbawiciel”, który miał dowodzić polską obroną i kontrofensywą.
W tych decydujących dniach, gdy powoływano każdego, kto był w stanie nosić broń, mnie również zmobilizowano i wysłano na front. Jednakże w ostatniej chwili, gdy mieliśmy już odjeżdżać, nasz generał zdołał przekonać wyższe instancje by najbardziej niezbędni fachowcy zostali by dalej pracować w drukarni. W ten oto sposób zostałem ocalony od wielkiego niebezpieczeństwa, które czyhało na polu bitwy.
A nad Wisłą zdarzył się cud! Polska armia odepchnęła bolszewików i dotarła daleko wgłąb Białorusi. W roku 1921 rozpoczęły się rozmowy pokojowe pomiędzy rządem polskim a przedstawicielami bolszewików. W efekcie 12 października 1920 roku podpisano w Rydze porozumienie o zawieszeniu broni, a następnie, 18 marca 1921 w tym samym miejscu podpisano traktat pokojowy.
Sztab, w którym pracowałem skierowano w inne miejsce. Ponownie zaczął się okres spokoju i na powrót mogłem się oddać mojej normalnej pracy.
W lutym 1922 roku spadło na mnie nagle wielkie nieszczęście. Zostałem aresztowany przez polską żandarmerię wojskową za przestępstwo, którego nie popełniłem. Zarzucono mi szpiegostwo na rzecz reżimu bolszewickiego. Zostałem wysłany do Warszawy gdzie dochodzenie prowadził najwyższy polityczny sędzia śledczy. Powiedziano mi, że był to Żyd przechrzta. Zarzucono mi również współpracę z Partia Komunistyczna oraz szerzenie propagandy wśród wojskowych. Było to fałszywe oskarżenie. Nigdy w życiu nie miałem do czynienia z komunizmem, a tym bardziej szpiegostwem. Śledztwo prowadzono z pełną surowością. Osadzono mnie na Pawiaku, owianym złą sławą warszawskim więzieniu, w którym przesiedziałem ponad rok. Przez cały czas trwania śledztwa siedziałem w pojedynczej celi, rozmyślając dużo nad swoim losem. Nie jeden raz byłem zrozpaczony i przestawałem wierzyć w sprawiedliwość. Traciłem nawet nadzieję na uwolnienie ale zwykle po trudniejszych chwilach stawałem się silniejszy. Wielkie było moje pragnienie by dowieść swojej niewinności. To dawało mi siłę by znieść moją rozpaczliwą sytuację.
Mój brat Dawid przygotowywał się w tym czasie do aliji [powrót do kraju przodków - przyp. MM] do Ziemi Izraela. Chciał się ze mną pożegnać jednakże odmawiano mu pozwolenia na widzenie. Był tym bardzo przygnębiony i ze łzami w oczach i modlitwą w sercu prosił by dostąpił radości zobaczenia mnie w Ziemi Izraela. Ja w tym czasie cierpiałem za murami więzienia, śniąc o wolności, sprawiedliwości, uczciwości i o tym, by dostąpić łaski zobaczenia ponownie moich rodziców.
Mój brat Dawid, który opuścił diasporę, zwracał się mnie zza więziennych murów: „Bądź zdrów, bracie mój, nie trać wiary w sprawiedliwość - ona zwycięży, a ty będziesz wolny, skończy się twoje cierpienie”.
W międzyczasie zakończyło się śledztwo i mój ojciec przyjechał by zobaczyć się ze mną w więzieniu. Przez długie minuty nie byłem w stanie otworzyć ust. Było mi ciężko go pocieszyć, a za jego pośrednictwem - także moją matkę, moich braci i siostry. Ale nadeszła chwila gdy zacząłem mówić do ojca prosto z serca. Powiedziałem mu żeby się nie martwił i prosiłem, żeby powiedział wszystkim, że jestem niewinny, a cierpię tylko dlatego, że jestem Żydem. Powiedziałem też ojcu, że sprawiedliwość zwycięży i że dostąpię jeszcze radości bycia na powrót z rodziną, tak jak dawniej. Po rozmowie trwającej ledwie 20 minut ojciec opuścił mnie. Był załamany ale pocieszał mnie i mówił, żebym nie rozpaczał, abym dbał o siebie i był silnym. Później odwiedzili mnie jeszcze przyjaciele i krewni.
Podczas widzenia z moim ojcem dowiedziałem się, że mój przyjaciel Gurtman prawdopodobnie stracił życie na froncie, natomiast mój młodszy brat Abraham zaginął. Niedługo później odnalazł się w szpitalu, do którego trafił z frontu. O tym, że Gurtman jednak żyje dowiedzieliśmy się gdy powrócił do Jędrzejowa w 1923 roku z bolszewickiej niewoli.
Po tym jak śledztwo zostało zakończone, zdałem sobie sprawę ze swojej sytuacji. Znajdowałem się w gronie 15 oskarżonych, wśród których była jedna kobieta, a także jeden Polak - endek, który zdradził swoją ojczyznę za pieniądze…
Zażądałem konfrontacji z człowiekiem, który cały czas usiłował udowodnić moją winę. Stojąc z nim twarzą w twarz, przyparłem go do muru pokazując, poprzez materiały, którymi chciał mnie obciążyć, że jestem Bogu ducha winny i że nigdy nie miałem do czynienia z działalnością szpiegowską, o którą mnie oskarżał. Notatki sporządzone na dokumentach będących w rękach prowadzącego śledztwo posłużyły jako dowód, dzięki któremu prawdziwy winny został zdemaskowany i niezwłocznie aresztowany. Okazało się, że jest nim 17-letni Polak, komunista, który został specjalnie wysłany do pracy w archiwum by służyć swojej partii. Dopiero wtedy polska władza przekonała się o mojej niewinności. Przesiedziałem jednakże w więzieniu 23 miesiące. Sam proces trwał trzy dni. Byłem jedynym z oskarżonych, który został uwolniony. Muszę wspomnieć, że w akcie oskarżenia, który skierował przeciwko mnie sędzia śledczy, podkreślał on ciągle, że grozi mi kara śmierci. Można więc sobie wyobrazić moją radość, gdy moja niewinność została dowiedziona. Zaskoczenie było tak wielkie, że straciłem przytomność. Mój adwokat, znany publicysta syjonistyczny i poseł na Sejm, doktor Apolinary Hartglas, ocucił mnie i powiedział: „Człowieku, weź się w garść! Jesteś wolny!”. Doktor Hartglas bronił mnie jako wyjątkowego przypadku, który służył obronie całej żydowskiej społeczności.
Po uwolnieniu wypuszczono mnie wprost na warszawskie ulice. Byłem tak zdezorientowany, że nie wiedziałem dokąd pójść. Napotkałem przyjaciela Izraela Riterbanda, niech spoczywa w pokoju, który przyjechał do mnie gdy tylko dotarły do niego wieści o moim uwolnieniu. Udaliśmy się razem na pocztę skąd nadaliśmy telegram, że tego samego wieczoru wracam do domu.
Przybyłem do Jędrzejowa o piątej nad ranem. Moje spotkanie z rodzicami i resztą rodziny przerodziło się w święto pełne łez - coś pięknego! Mieli przed sobą tego, który wyratował się od śmierci!
Wróciłem do domu 24 stycznia 1924 roku. Spotkałem tam wielu moich towarzyszy i przyjaciół. Niektórych nie było już w Jędrzejowie. Bezgranicznie radosne było zwłaszcza moje spotkanie z tymi, którzy powrócili z rosyjskiej niewoli. Wiele wieczorów spędziłem z moim dobrym przyjacielem Izraelem Gurtmanem, opowiadając sobie wzajemnie o wszystkim co się wydarzyło podczas naszej rozłąki.
Życie powoli wracało do porządku. Zaangażowałem się znów w działalność społeczną w Jędrzejowie razem z przyjaciółmi, którzy tam jeszcze pozostali. Tak zakończył się pewien rozdział historii mojego życia (…).

*

Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich - tłumaczenie z języka jidysz
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium z Funduszu Popierania Twórczości ZAiKS.



wtorek, 27 grudnia 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Izrael Dutkiewicz * / Norwegia - cz. 1/4

cz. 1/4 

 

Jędrzejów z dawnych lat. Z moich wspomnień.


Powiatowe miasto Jędrzejów leży przy głównej drodze łączącej Kielce i Kraków. Liczyło [kiedyś] około 14 tysięcy dusz, z czego 4000 Żydów.

Jędrzejów był żydowskim miasteczkiem jak wiele innych w Polsce. Zarazem był Jędrzejów w pewnej mierze unikalny i specyficzny - zawsze wybiegające naprzód, a często będące nawet jednym z pierwszych miast rozwijających się w danej dziedzinie.

Już przed pierwszą wojną wojną światową była w Jędrzejowie młodzież, która wyrwała się z bejtmidraszu i dokładała starań by zdobyć wykształcenie.

Ci młodzi ludzie byli też pierwszymi, którzy zorganizowali w naszym mieście harcerstwo trumpeldorowskie [Żydowski Związek Skautowy im. kpt. Josefa Trumpeldora, w skrócie Betar - skrajnie prawicowa, syjonistyczna organizacja młodzieżowa - przyp. MM]. Swoje idee natychmiast wcielali w życie.

Krótko po pierwszej wojnie światowej, gdy granice nowopowstałego państwa nie ustabilizowały się jeszcze, jędrzejowska młodzież z Haszomer [hebr. Strażnik - żydowska organizacja skautowa] spakowała trochę bielizny i ubrań i udała się z plecakami do Ziemi Izraela, nie mając zezwolenia na wjazd ani nawet polskich paszportów. Wyruszyli w długą drogę - ich podróż trwała aż 13 miesięcy! Ale dotarli do celu! Nie ciągnęło ich do Ameryki i jej „złotych gór” ale do gorących piasków Wyżyny Judzkiej i bagien Galilei!

Ich zdecydowany i energiczny krok miał ogromny wpływ na młode pokolenie, które patrzyło na naszych pierwszych chaluców [hebr. pionier, osadnik - przyp. MM] jak na legendarnych bohaterów.

Ta pierwsza grupa składała się z przyjaciół: Jakowa Kenemana błogosławionej pamięci, Szmula i Hilela Dudkiewiczów błogosławionej pamięci, Cwi Horowicza, Abrama Tenebauma, braci Okowita, Awigdora Belfra, M. Solowicza, Mosze Dudkiewicza błogosławionej pamięci i wielu innych.


Betar w Jędrzejowie - rok 1928.

Po ich emigracji powiększyły się zastępy szomrów [członków Haszomer - przyp. MM]. Marzeniem każdego żydowskiego dziecka było zapisać się do Haszomer. I tak też przyszła kolej na mnie i przyjaciół w moim wieku.

Należeliśmy do najmłodszej grupy. Naszym rosz kwuca był Icze Rubinski [rosz kwuca - hebr. kierownik; kwuca - grupa, odpowiednik zastępu. Żydowskie organizacje młodzieżowe, podobnie jak polskie, miały swoje nazewnictwo w odniesieniu do kolejnych grup wiekowych oraz osób nimi kierujących - przyp. MM]. Nie wiedzieliśmy wówczas, że toczy się ideologiczna walka wewnątrz Haszomer, która doprowadziła w końcu do rozłamu w ruchu szomrowskim. W jego wyniku powstały dwa ruchy młodzieżowe: Ha-Szomer ha-Cair [hebr. Młody Strażnik - lewicowa syjonistyczna organizacja młodzieżowa - przyp. MM] oraz Ha-Szachar [hebr. Świt - przyp. MM]. Kiedy nasz kierownik wstąpił do Ha-Szachar, my zrobiliśmy to samo.

Organizacja rozpoczęła bardzo intensywną pracę. Jedną z sił napędowych Ha-Szachar był bardzo utalentowany i energiczny Jakow Berger błogosławionej pamięci, jak również jego przyjaciele: Icchak Abramowicz i Moszele Rozen, W krótkim czasie stworzyli oni prężny młodzieżowy ruch.

Tak było do roku 1926, kiedy to Jakow Berger, a wraz z nim jeszcze kilkoro przyjaciół, wyemigrowali do Ziemi Izraela. Zostaliśmy bez przewodnika jak owce bez pasterza. Przyczyniło się to do osłabienia Ha-Szachar i niemal całkowitej jego likwidacji.


Grupa członków partii rewizjonistycznej [Organizacja Syjonistów-Rewizjonisów - przyp. MM] w Jędrzejowie - przed drugą wojną światową

W roku 1928 dawna najmłodsza grupa Ha-Szachar zorganizowała się ponownie jako młodzieżówka organizacji syjonistycznej. Kierowali nią towarzysze: Abram Rajzman, Mosze Prajs i Izrael Dutkiewicz.

Prowadziliśmy aktywną działalność syjonistyczną - co tydzień-dwa organizowaliśmy spotkania, poznawaliśmy historię Żydów i ruchu syjonistycznego. Założyliśmy także sekcję piłkarską i rowerową.

Nasza grupa składała się z towarzyszy i towarzyszek:

Mosze Rajzman, Jakow Topiol, Zacharie Brajtbort, Awigdor Wdowiński, Chancie Wygnański, Zośka Horowicz, Etka Bresler, Pola Zajączkowski, Izrael Mauer, Cwi Glat i inni, których niestety nie pamiętam.

 

* nazwisko autora pojawia się w tym i innych tekstach wymiennie w dwóch pisowniach: Dutkiewicz i Dudkiewicz.

 

*

Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego



 




piątek, 14 października 2022

KSIĘGA PAMIĘCI - Rywka Zaromb-Hutnik / Buenos Aires

Moje drogie miasteczko Jędrzejów

Ponad 40 lat dzieli mnie od tamtego czasu, od tamtych ludzi i wydarzeń, a pomimo to wszystko jest jasne i wyraźne - każdy najdrobniejszy szczegół. Z perspektywy minionego czasu widzę bogate i pełne wigoru życie, które rozgrywało się w pięknych barwach - pomimo biedy i innych trudnych czynników, które stawiały w ciężkiej sytuacji życie żydowskie w Polsce.
To prawda, że życie miało swoją powszedniość - zarabianie na chleb i inne potrzeby. (…)
Ale prawdą jest też, że skrzyło się tam życie kulturalne, którym w stosunku do niewielkiej społeczności żydowskiej, moglibyśmy obdzielić kilka większych miast.
Być może stąd bierze się fakt, że moje wspomnienia nie kręcą się wokół codziennego życia, pracy i utrzymania rodziny, ale raczej towarzystwa kulturalnego „Muza”. Koncentrowała się wokół niego niezwykła aktywność, przede wszystkim młodzieżowa.
Przypadło mi w udziale być świadkiem pierwszych kroków towarzystwa kulturalnego i mam coś do opowiedzenia na temat historii, która stworzyła grunt i zrodziła potrzebę stworzenia „Muzy”. Wpłynęła ona mocno na życie jędrzejowskiej młodzieży i przyczyniła się do jej społecznego i kulturalnego ukształtowania.
Grupa młodzieży, pod kierownictwem Mendla Dancikera, pracowała nad wystawieniem sztuki „Sara Szejndel”. (Żadną miarą nie mogę sobie przypomnieć nazwiska autora). Rolę tytułową, Sarę Szejndel, miał zagrać Motl Rajzman ale jego rodzice absolutnie nie wyrazili na to zgody. Do przedstawienia pozostały tylko trzy dni i nie było komu go zastąpić. Reżyser sztuki wpadł wtedy na pomysł, abym to ja spróbowała swoich sił w tej roli. Moja rodzina wyraziła pewien sprzeciw [na myśl], że miałabym zostać „aktorką”. Szybko wywalczyłam sobie jednak niezależność zdobywając, razem ze swoją przyjaciółką Hańcią Kamrat, zawód szwaczki. Opuściłam dzięki temu dostatni dom mojego ojca, aby „proletaryzować się” - to było dążenie ówczesnej młodzieży.
Poddasze, na którym razem mieszkaliśmy i pracowaliśmy było wówczas miejscem spotkań młodzieży, w którym wspólnie dyskutowaliśmy, śpiewaliśmy ludowe pieśni, przede wszystkim wzywające do walki.
Taki oto los, który był moim udziałem, pozwolił mi podjąć moje pierwsze próby w żydowskim teatrze pod okiem Mendla Dancikera.

Zarząd Biblioteki im. I. L. Pereca przy Towarzystwie „Muza” w Jędrzejowie. Na zdjęciu od prawej siedzą: Abraham Chenciński, Kalman Chenciński, Izrael Gurtman, Szlama Dawid Belfer, Herszel Renkoszyński, Rywka Zaromb. Stoją Chawa Tenenbojm, Berl Fridman i Chaim Lederman. [Na ścianie portret Icchoka Lejba Pereca - klasyka literatury jidysz - przyp. MM]
 
 

Do dziś nie mieści mi się w głowie, że w tak krótkim czasie, jaki pozostał na próby (ledwo trzy dni) i przy moim niewielkim doświadczeniu w tej dziedzinie (bo nie byliśmy rozpieszczeni jeśli chodzi o teatr), udało mi się nauczyć mojej roli. Pokazałam się i triumfowałam. Moja rola jako Sara Szejndl była wielkim osiągnięciem, a przedstawienie - wspaniałym sukcesem.
Pierwszy triumf rozbudził nasz apetyt więc pracowaliśmy dalej, wystawiając później poważne przedstawienia. Między innymi „Opowieść o siedmiu powieszonych” [Leonida] Andrejewa. Ale znaczenie naszego pierwszego przedstawienia [Sara Szejndl] polegało na tym, że dało ono impuls dla stworzenia „Muzy”, która była pierwszym etapem naszej drogi na szczyt.
Ówczesna grupa aktorów-amatorów nie stawiała sobie początkowo żadnych większych celów. Nie miała także jasno zdefiniowanego charakteru. Byli tam ludzie o rozmaitym pochodzeniu społecznym i politycznym. Powstanie „Muzy”, która wzięła sobie za wzór będzińską „Muzę”, od której zapożyczyła także statut, postawiło przed nami konkretne zadania: upowszechnianie kultury wśród mas żydowskich i w naszym miasteczku.
Założyliśmy bibliotekę imienia I.L. [Icchoka Lejbusza] Pereca, w zbiorach której znajdowały się najlepsze i najnowsze dzieła literatury żydowskiej. Wkrótce pojawił się też dział literatury polskiej. Otworzyliśmy także czytelnię, w której dostępne były wszystkie gazety i czasopisma żydowskie, niezależnie od (ich) politycznego charakteru. Działał także klub szachowy.
Nasza działalność rozszerzyła się i grupa, która była początkowo tylko kółkiem teatralnym, podjęła wiele innych zagadnień żydowskiej kultury.
„Muza” rozwinęła się, a jej sława wykraczała poza granice miasta.
To miejsce, początkowo tylko miejsce spotkań młodzieży, stało się adresem dla wielu żydowskich pisarzy i działaczy kulturalnych, którzy przyjeżdżali do nas z Warszawy.
Nie zapomnę nigdy atmosfery święta, którą przywiózł ze sobą młody wówczas Perec Markisz, przybyły do Jędrzejowa. Byli u nas także Efroim Kaganowski, Mejlech Rawicz, Leo Finkelsztajn, Joel Mastbojm, dr Jechiel Halpern i inni.
Wszyscy byliśmy młodzi i dziś wydaje się, że samo życie było młodsze od nas. Atmosfera święta nie trwała jedynie podczas ich występów i wykładów ale na długo przed nimi, (…), a także na długie dni i tygodnie po nich.
W trakcie naszej działalności ujawniły się także lokalne siły, dzięki którym odbywały się ciekawe wieczory dyskusyjne i odczyty literackie na temat pisarzy i ich dzieł. Pośród młodzieży wyróżniali się: Izrael [Isroelik] Gurtman, Abraham Solowicz, Mosze Kasjer i inni, którzy później, w trakcie swoich życiowych wędrówek, kontynuowali swoją działalność i miłość do żydowskiego słowa wszędzie tam, gdzie los ich zaprowadził.
Nasze kółko dramatyczne, gałąź działalności kulturalnej „Muzy”, zabłysnęło jak prawdziwy klejnot i wspinało się wciąż wyżej i wyżej. Nasze przedstawienia, wzbudzające radość i atmosferę święta, zapewniały „Muzie” zaplecze finansowe, które w późniejszym czasie pozwoliło na przenosiny do bardziej przestronnego lokalu.
Sytuacja polityczna w Polsce nie pozostawała obojętną dla młodzieży, która skupiała się wokół „Muzy”. Do twierdzy żydowskiej kultury, którą była „Muza”, również wkradały się różne polityczne prądy. Młodzież żydowska nie mogła pozostać obojętna wobec nastrojów, które ogarnęły młodzież całego świata przed wojną, w obliczu kolosalnych zmian, które zachodziły wokół.
Ktoś znajdował swój ideał w Związku Radzieckim, który graniczył z Polską, ktoś inny szukał rozwiązania problemu żydowskiego w budowie własnego państwa. Ze wszystkich ideowych ugrupowań, które znalazły miejsce dla swojej działalności w ramach „Muzy”, wykrystalizowały się dwa główne stronnictwa: komunistyczne i syjonistyczno-socjalistyczne.
Między tymi dwoma głównymi ugrupowaniami toczyła się walka o narzucenie ich ideowego porządku. Gorące i zawzięte dyskusje toczyły się między zwolennikami obu grup choć do żadnych krwawych starć nigdy nie doszło.
Były to czasy tolerancji, uprzejmości i przede wszystkim, wszystkich łączył jeden cel: upowszechniać żydowskie słowo i cenić wysoko żydowską kulturę!

Grupa przyjaciół i przyjaciółek z żydowskiej biblioteki w Jędrzejowie. W środku - Jakow Finkelsztajn i Hirsz Szejkowicz.


Nadeszły jednak ciężkie lata dla życia żydowskiego. Pierwsza wojna światowa zostawiła za sobą zgliszcza, a lata powojenne wyczerpały ekonomicznie Żydów w miasteczku. Antysemicka polityka sanacji ciężko dotknęła wszystkich dziedzin żydowskiego życia. Ale nawet w tych ciężkich czasach przebłyskiwały takie momenty jak nasze teatralne przedstawienia czy spotkania z ludźmi teatru, którzy przyjeżdżali do nas z Warszawy. Pamiętam jak grali u nas gościnnie Jonas Turkow i Diana Blumenfeld - dało nam to tak dużo radości i duchowej przyjemności!
Te piękne czasy skończyły się dla mnie w maju 1928 roku kiedy zostałam aresztowana za przygotowywanie komunistycznej odezwy na 1. maja. Zostałam skazana na półtorej roku więzienia. Po odsiedzeniu niecałego roku wyszłam za kaucją i, nie chcąc wracać do więzienia, w czerwcu 1929 roku nielegalnie opuściłam Polskę na zawsze.
Dalsza moja droga prowadziła przez Niemcy, gdzie mieszkałam do momentu dojścia Hitlera do władzy, aż do Argentyny.
Kilkadziesiąt lat minęło od pięknych dni mojej młodości. Morze krwi i łez zalało przez ten czas miasta i kraje. Dawny Jędrzejów podzielił los setek i tysięcy innych żydowskich miast i miasteczek w Polsce i wschodniej Europie. Z tych wszystkich, którzy wzbogacali, upiększali życie naszego miasteczka, uratowało się niewielu; są dziś rozsiani po całym świecie.
Lata międzywojenne na zawsze pozostaną w mojej pamięci - tak samo jak pozostaną w pamięci wszystkich, którzy ich doświadczyli. 
 

 

*
Tłumaczenia wybranych tekstów z Księgi Pamięci Żydów jędrzejowskich
[Sefer-HaZikaron LeYehudi Yendzhyev pod redakcją Shimshona Dov Yerushalmi, Tel Aviv, 1965]

Autor tłumaczenia z języka jidysz: MICHAŁ MAZIARZ 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


 



sobota, 10 września 2022

Wybory do Rady Miejskiej 1918 - 1/4

(...)

Wybory do Rady Miejskiej

Zgodnie z ordynacją z 5 marca 1918 r., wybory miała nadzorować komisja wyborcza. W Jędrzejowie w jej skład wchodzili: komisarz wyborczy Henryk Majssa, Feliks Przypkowski, Michał Laskowski, Stanisław Pakaszewski, Jan Łagiński i Lejb Hamburgier. Do zadań tego grona należało m.in. nadzorowanie przebiegu wyborów oraz rozpatrywanie potencjalnych skarg. Przygotowanie wyborów spoczywało na magistracie. W pierwszej kolejności należało przygotować listy osób uprawnionych do głosowania w poszczególnych kuriach. W Jędrzejowie znalazło się na nich ogółem 1620 mężczyzn w wieku powyżej 25 lat, z tym, że do kurii pierwszej zaliczono 590 osób, do kurii drugiej 421, do kurii trzeciej 24 i do kurii czwartej 585 osób. W każdej kurii wybierano po sześciu radnych. Jak wynika z protokołu posiedzenia komisji wyborczej z 5 sierpnia 1918 r. wpłynęły dwa protesty odnośnie list wyborców. Jeden z dwóch żydowskich komitetów wyborczych twierdził, że listy te są niepełne i zawierają błędy. Przedłożono więc wykaz osób pominiętych, na którym umieszczono 127 nazwisk, głównie Żydów. Ponadto komitet żydowski przedstawił listę 199 osób, które jego zdaniem błędnie zostały zapisane w kurii pierwszej, choć powinni być ujęci w kurii czwartej (jako osoby trudniące się rzemiosłem lub bez zajęcia). Komisja wyborcza odrzuciła oba wnioski. Odnośnie listy osób pominiętych w spisach wyborców uznano, że żydowski komitet wyborczy nie przedstawił dowodów, że miały one prawo do głosowania. W przypadku wniosku o przeniesienie 199 osób z kurii pierwszej do czwartej uznano, że nie ma do tego podstaw, gdyż listy wyborców sporządzono poprawnie. Skargę wniósł także chrześcijański komitet wyborczy, ale w tym wypadku żądano przeniesienia konkretnych osób między kuriami. Większością głosów komisja wyborcza przychyliła się do tej prośby. Zgodnie z ordynacją wyborczą, prawo zgłaszania list ubiegających się o stanowisko radnego i ich zastępców posiadały komitety założone przez mieszkańców. W Jędrzejowie powstały trzy takie: jeden komitet chrześcijański i dwa żydowskie. Pełnomocnikami Komitetu Wyborczego Chrześcijańskiego byli: Stanisław Pakaszewski i Michał Laskowski. Z kolei dwa konkurujące ze sobą komitety żydowskie reprezentowali: pierwszy Dawid Zelcer i Mojżesz Tenenbaum oraz drugi Moszek Josek Werdiger i Emanuel Gottlieb. Termin zgłaszania list kandydatów upływał 2 września 1918 r. Trzy jędrzejowskie komitety wyborcze zgłosiły łącznie siedem list, przy czym aż trzy z nich w kurii pierwszej. Cztery listy zgłosił Komitet Wyborczy Chrześcijański, a trzy oba komitety żydowskie.

(...)

Źródło / source:

"I wojna światowa w rejonie Jędrzejowa 1914-1918" - zbiór materiałów i informacji, opracowanie: Marek Galant

https://docplayer.pl/107756783-Opracowanie-marek-galant.html

wtorek, 30 sierpnia 2022

Szkoła żeńska przy Pińczowskiej 10


Szkoła żeńska przy Pińczowskiej 10

(…) 4 kl. szkoła żeńska S. Ickowicza, Ch. Breslauera, Sz. Dutkiewicza i P. Rubińskiego, ul. Pińczowska Nr. 10.
 

mat.-prz. p. 2 i wstępne. 4. 0. 67 - bez praw gimnazjum państwowego.
[szkoła typu matematyczno-przyrodniczego, z polskim językiem nauczania, 2 oddziały zasadnicze i 2 wstępne, wszystkich oddziałów razem 4, uczniów 0, uczennic 67; jest to zatem szkoła żeńska - przyp. MM]

W r. 1918 odkupili wymienieni wyżej właściciele 2 kl. gimnazjum od Dunowej. Po uzyskaniu koncesji zostały uruchomione wszystkie cztery klasy.

Dyr. Spinrad Marja m 97 4lu 1 P N Prz
[wyznanie mojżeszowe; ur. 1897; 4 lata studiów uniwersyteckich; 1 rok pracy; nauczane przedmioty: język polski, języki niemiecki, przyrodoznawstwo - przyp. MM]

Tenenbaum Edyta m 900 Kr p 6 Pr
[wyznanie mojżeszowe; ur. 1900; ukończenie prywatnych kursów pedagogicznych; 6 lat pracy; przedmiot nauczany: praca ręczna
- przyp. MM]

Wajs Lejzor m 99 3lu 6 H M
[wyznanie mojżeszowe, ur. 1899; 3 lata studiów uniwersyteckich; 6 lat pracy; przedmioty nauczane: historia, matematyka
- przyp. MM]

Zylbersztajn Mojżesz m 89 ef 13 R Hb
[wyznanie mojżeszowe; ur. 1889; złożenie egzaminu fachowego (nie-uniwersyteckiego); 13 lat pracy; przedmioty nauczane: religia, język hebrajski
- przyp. MM]

(…) Dane o nauczycielu podane są w następującym porządku:
1. oznaczenie stanowiska służbowego
2. nazwisko
3. imię
4. wyznanie
5. rok urodzenia
6. kwalifikacje
7. ilość lat pracy nauczycielskiej
8. przedmioty, których naucza nauczyciel

(…)

Źródło / source:
„Spis nauczycieli szkół wyższych, średnich, zawodowych, seminarjów nauczycielskich oraz wykaz zakładów naukowych i władz szkolnych zestawione pod redakcją Zygmunta Zagórowskiego” - Książnica Polska Towarzystwa Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych Akc. Sp. Kartograficzna i wydawnicza, Lwów-Warszawa 1924